Już w piątek i sobotę odbyło się siedem pierwszych meczów. Napastnicy dali znać o swojej skuteczności - średnia wyniosła 3,7 gola na mecz. Frekwencja również dopisuje. Piątkowy mecz Olympique Marsylia obejrzało ponad 60 tysięcy kibiców na Orange Velodrome. Nieobecność na mundialu powetował sobie natomiast Dimitri Payet, autor dubletu.

Nowi amerykańscy właściciele OM przejęli na dłuższy okres od miast zarządzanie stadionem. Amerykanie słyną z dużego rozmachu, więc pod ich rządami Marsylia z pewnością będzie mocnym ogniwem francuskiego futbolu. Na razie jedna w ocenach przedligowych PSG dostało sześć gwiazdek jako główny faworyt do końcowego triumfu, a pięciu gwiazdek nie dostał już nikt. To tylko podkreśla przepaść, jaka dzieli paryżan od reszty ligowej stawki.

Zespół ze stolicy Francji nadal dysponuje prawie 500-milionowym budżetem. W tym sezonie nie tylko Neymar będzie świecił najjaśniej - równie mocnym blaskiem powinien bowiem zaświecić Kylian Mbappe, gwiazdor mundialu w Rosji. A niedługo do tego duetu dołączy, zmagający się z lekkimi problemami z prawą łydką, Edinson Cavani. Już w zeszłym roku paryżanie nie mieli sobie na świecie równych, jesli idzie o strzelone gole. Pytanie: jak z tym tercetem poradzi sobie Thomas Tuchel.

Ale to dopiero początek, na pewno do PSG i OM dołączy Olympique Lyon. Trudniej będzie AS Monaco - w sobotę piłkarze FC Nantes  rywalizowali z zespołem z Księstwa jak równy z równym, ale w końcu jednak musieli uznać wyższość rywala. Kapitan Kamil Glik otrzymał za ten mecz notę "6".

Rozgłos ligi francuskiej jest coraz większy - szczególnie w Azji, o czym dowiodło ostatnie tournee, w którym wzięły udział m.in. Lyon i PSG. Pozostaje tylko potwierdzić jakość francuskiej piłki w Ligue 1, bo kadra już zrobiła swoje na mistrzostwach świata w Rosji. Ambicją Francuzów jest przegonienie Włochów z Serie A. Może im w tym pomóc Gianluigi Buffon, który z pewnością przyciągnie przed telewizory wielu włoskich tifosi.

Nas jednak najbardziej interesuje to, jak w najbliższych meczach poradzi sobie trzech Polaków. Oby również i oni zaprzyjaźnili się z Ligue 1.