Piłkarze Bayernu chcieli zmazać plamę za końcówkę zeszłego sezonu, kiedy niespodziewanie przegrali finał Pucharu Niemiec właśnie z Eintrachtem Frankurt. Miał w tym pomóc nowy trener - Niko Kovac wtedy trenował właśnie niedzielnego rywala. To miał być piękny początek przygody z niemieckim hegemonem.

 

Superpuchar Niemiec, który był rozgrywany na Commerzbank we Frankfurcie, lepiej rozpoczęli gospodarze, ale z czasem Bayern nie pozwalał im na wiele. Efektem niezłej gry był gol Roberta Lewandowskiego - polski snajper kapitalnie urwał się obrońcom i precyzyjnym strzałem głową pokonał bramkarza. Kilka minut później mógł cieszyć się z kolejnego trafienia - i znowu zdobytego głową! Tym razem wykorzystał błąd Frederika Ronnowa i skierował piłkę do pustej siatki.

 

W drugiej połowie dopełnił dzieła zniszczenia. Bayern wysoko odebrał piłkę, a ta szybko trafiła do Lewandowskiego, który przechytrzył obrońcę, by w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem zachować odpowiedni spokój. To była 54. minuta meczu.

 

Wynik na 4:0 podwyższył Kinglsey Coman, a w 72. minucie Lewandowski został zmieniony przez Sandro Wagnera. Trzy gole na otwarcie sezonu to jednak znakomity prognostyk przed kolejnymi starciami. W samej końcówce swojego gola strzelił także łączony z odejściem do Realu Madryt Thiago Alcantara.

Spotkanie było toczone w nerwowej atmosferze - głównie za sprawą sędziego Marko Fritza, który nie potrafił realnie ocenić wielu boiskowych zagrań. Ucierpiał na tym m.in. Lewandowski, który wielokrotnie był atakowany i prowokowany przez rywali, a po starciu z Davidem Wagnerem na jego ciele doszło do rozcięcia skóry.

 

Eintracht - Bayern 0:5 (0:2)

 

Bramki: Lewandowski 21, 26, 54, Coman 63, Thiago 85.

 

Eintracht: Ronnow - Abraham, Hasebe, Salcedo - da Costa, Torro, de Guzman (64 Rebic), Willems - Fabian (64 Blum), Haller, Gacinovic.

 

Bayern: Neuer - Kimmich, Sule, Hummels, Alaba - Martinez - Robben (57 Coman), Mueller (64 Goretzka), Thiago, Ribery - Lewandowski (72 Wagner).

 

Żółte  kartki: Abraham - Hummels.