Oba zespoły w porównaniu do ostatnich swoich meczów zagrały w mocno zmienionych składach. W Zagłębiu nie było m.in. Filipa Starzyńskiego (kontuzjowany), Lubomira Guldana a na ławce rezerwowych usiadł Adam Matuszczyk. W Jagiellonii zabrakło natomiast Przemysława Frankowskiego, Arvydasa Novikovasa a Martin Pospisil zaczął spotkanie na ławce rezerwowych.

 

Od początku mecz był toczony w szybkim tempie i mógł się podobać. Stroną przeważającą było Zagłębie, które podchodziło pressingiem na połowę rywali, szybko przejmowało piłkę i częściej gościło w obrębie pola karnego. Lubinianie mieli problem z wypracowaniem sytuacji bramkowej, bo goście skutecznie rozbijali ich ataki.

 

Pierwszą poważniejszą szansę na gola gospodarze mieli po kwadransie gry. Prawą stroną przedarł się Alan Czerwiński i mocno wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie trafiła w rękę Jakuba Wójcickiego. Arbiter się nie wahał i wskazał na jedenasty metr.

 

Do piłki podszedł Łukasz Janoszka. Bramkarz Jagiellonii Marian Kelemen wyczuł intencje kapitana Zagłębia i odbił jego strzała a następnie dobitkę. Centymetrów zabrakło, aby gol padł po tym, jak całą sytuację chciał wyjaśnić Taras Romanczuk. Piłka trafiła w jednego z kolegów i o centymetry minęła bramkę.

 

Niewykorzystany karny nie wpłynął na obraz gry – Zagłębie nadal nacierało a Jagiellonia szukała szans w kontratakach. Goście mieli kilka szans na wyprowadzenie szybkiego ataku, ale brakowało im precyzji w rozegraniu i bramkarz Dominik Hładun był praktycznie bezrobotny.

 

Aż do 25. minuty. Wtedy Jagiellonia przejęła piłkę w środkowej strefie, Romanczuk sprytnie zagrał za plecy obrońców Zagłębia do wybiegającego Romana Bezjaka, a ten w sytuacji sam na sam z Hładunem strzelił technicznie nad nim i było 0:1.

 

Więcej sytuacji bramkowych przyjezdni w pierwszej połowie nie mieli. Podobnie zresztą jak lubinianie. Najlepszą okazję na doprowadzenie do remisu miał Bartłomiej Pawłowski, który strzelał z rzutu wolnego z około 20 metrów, ale posłał piłkę nad bramką.

 

Po przerwie obraz gry nieco się zmienił. Co prawda nadal zespołem mającym optyczną przewagę było Zagłębie, ale Jagiellonia podchodziła szybciej do rywala i tym samym przesunęła grę bliżej środka pola. Siadło też tempo i długimi momentami z boiska wiało nudą.

 

Ciekawie zrobiło się dopiero w 72. minucie. Po przejęciu piłki Jagiellonia szybko przeszła do ataku i wprowadzony kilkadziesiąt sekund wcześniej Patryk Klimala znalazł się sam w polu karnym. Napastnik gości zbiegł do środka i uderzył. Hładun zdołał odbić piłkę nogami, lecz tak pechowo, że trafił w Sasa Balicia i było już 0:2.

 

Zagłębie próbowało jeszcze odwrócić losy spotkania, ale nie zdołało wypracować sobie żadnej bramkowej okazji. To goście mogli strzelić trzecią bramkę, ale Hładun zdołał instynktownie odbić strzał Bezjaka, a Klimala z kilku metrów nie trafił do siatki.

 

Dla Zagłębia, po dwóch wygranych w dwóch pierwszych kolejkach, jest to druga porażka z rzędu. Jagiellonia natomiast wygrała trzecie spotkanie i awansowała na pozycję wicelidera tabeli.

 

KGHM Zagłębie Lubin – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1)

Bramki: Bezjak 25, Balic 72 (s)

 

W 18. minucie Łukasz Janoszka nie wykorzystał rzutu karnego. Marian Kelemen obronił strzał i dobitkę zawodnika Zagłębia.

 

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun - Alan Czerwiński, Maciej Dąbrowski, Bartosz Kopacz, Sasa Balic - Łukasz Janoszka (53. Damjan Bohar), Jakub Tosik, Filip Jagiełło, Paweł Żyra (61. Władisław Sirotow), Bartłomiej Pawłowski (73. Jakub Mares) - Patryk Tuszyński

 

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Nemanja Mitrovic, Bodvar Bodvarsson (46. Guilherme Sitya) – Karol Świderski (71. Patryk Klimala), Mateusz Machaj (78. Rafał Grzyb), Taras Romanczuk, Bartosz Kwiecień, Cillian Sheridan - Roman Bezjak

 

Żółte kartki: Sirotow - Wójcicki, Świderski

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Widzów: 7 086