A to już nie spodobało się prezesowi klubu, Stephane'owi Martinowi i właścicielom klubu. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Poyet został wezwany na dywanik do prezesa klubu, który mu oświadczył, że nie będzie już trenerem klubu znad Girondy. A miało to miejsce nazajutrz po sukcesie w Liga Europa z FC Mariupol.

 

W najbliższej kolejce z Tuluzą na wyjeździe, zespół poprowadzi już Eric Bedouet.

 

W klubie nastąpiła prawdziwa rewolucja, bo z Poyetem wiązano spore nadzieje.

 

Kandydatów na stanowisko trenera nie brakuje - i to z nazwiska jak na przykład Laurent Blanc, który w 2009 roku doprowadził Żyrondystów do tytułu mistrzowskiego. Ale on może być za drogi, mimo że jego rodzina mieszka w regionie Bordeaux. Kandydatem jest również były selekcjoner reprezentacji Niemiec Jurgen Klinsmann.

 

Jednak najwięcej zwolenników ma jeden z mistrzów świata, ale nie z kadry Didier Deschampsa, a z 1998 roku, Thierry Henry.

 

Henry miał ostatnio kilka kontaktów z klubami ligi angielskiej, ale żaden nie zakończył się podpisaniem kontraktu.

 

Ostatnio mistrz świata z 1998 roku nabył sporo doświadczenia, będąc asystentem trenera reprezentacji Belgii, sięgając po brązowy medal mistrzostw świata w Rosji.

 

Taki Eden Hazard bardzo pochlebnie wyrażał się o treningach z byłym napastnikiem Trójkolorowych.

 

Jednak nadszedł czas do większej niezależności i samodzielności, a trenowanie Bordeaux to prawdziwa gratka.

 

Niedawno Niceę objął jego kolega z boiska Patrick Vieira, a Bordeaux to chyba bardziej uznana firma nad Sekwaną niż Nice. Te powroty świadczą o rosnącej atrakcyjności Ligue 1.

 

Na razie Henry trafił na tzw. krótką listę - obok Blanca, Klinsmanna i Remi Garde.

 

Czy trafi niedługo nad Girondę? To się okaże w najbliższych dniach.