35-letni Garcia-Lopez aktualnie plasuje się na 69. miejscu rankingu singlowego ATP. W przeszłości wygrał pięć turniejów ATP World Tour (trzy na kortach ziemnych, dwa na twardych). Na początku 2011 r. plasował się na 23. miejscu światowej listy. Finalista deblowego US Open 2016 (w parze ze swym rodakiem Pablo Carreno-Bustą). W tym roku nie osiągnął jeszcze znaczących sukcesów. We wszystkich tegorocznych turniejach Wielkiego Szlema odpadał w drugich rundach.

 

Z kolei Carballes-Baena jest notowany 20 miejsc niżej, ale za to jest o 10 lat młodszy do swego rodaka i ten sezon jest najlepszym w jego karierze. W lutym wystartował w eliminacjach Ekwador Open na kortach ziemnych w Quito i serii sześciu wygranych meczów zdobył swój pierwszy tytuł ATP World Tour, dzięki któremu awansował do pierwszej setki singlistów. Ciągle jednak turnieje najwyższej rangi przeplata startami w challengerach.

 

Ponadto na liście zgłoszeń znaleźć można nazwisko kolejnego Hiszpana – najbardziej utytułowanego z nich – Tommego Robredo, który po kłopotach zdrowotnych obecnie notowany jest po koniec drugiej setki singlistów.

 

Jeszcze niżej plasuje się Niemiec Dustin Brown (231. miejsce). Zwycięzca Pekao Szczecin Open z 2014 r. i finalista z 2016 r. w chwili zamknięcia listy zgłoszeń znalazł się na czwarty miejscu wśród graczy oczekujących.

 

Warto przypomnieć, że w 25-letniej historii Pekao Szczecin Open ani razu nie zdołał w Szczecinie triumfować żaden hiszpański gracz, choć pojawiło się tam ich wielu, w tym m.in.: Juan Carlos Ferrero, David Ferrer, Nicolas Almagro, Alex Corretja, Carlos Costa, Albert Montanes, David Sanchez, Sergi Bruguera, Alex Mantilla, Pablo Carrena-Busta czy Alberto Martin.

 

- Do rozpoczęcia tegorocznego Pekao Szczecin Open zostały trzy tygodnie, więc ostateczny skład może się jeszcze zmienić, ale trudno zapomnieć o "hiszpańskiej klątwie". Stała się jedną z wizytówek naszej imprezy, bo nie ma chyba drugiego turnieju rozgrywanego na mączce ceglanej, którego nie wygrał żaden z Hiszpanów, a przecież wiadomo, że oni specjalizują się w grze na ziemi - powiedział dyrektor turnieju Krzysztof Bobala.

 

Nigdy też turnieju nie wygrał dwukrotnie ten sam zawodnik. W tym roku szansę taką może otrzymać Brown. Nie wygrał challengera w Szczecinie także żaden z reprezentantów Polski i tym razem na liście zgłoszeń próżno szukać polskich nazwisk. Najlepsze polskie rakiety, m.in.: Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak w tym czasie udadzą się do Rumunii na mecz Pucharu Davisa. Zgodnie z wieloletnią tradycją zapewne "dziką kartę" do turnieju głównego otrzyma aktualny mistrz Polski Maciej Rajski.