21-latek z Międzyrzecza w sobotę po raz trzeci wystąpił dla organizacji Babilon MMA. We wcześniejszych pojedynkach pokonał Pawła Karwowskiego oraz Maksyma Potapova i pokazał, że drzemie w nim ogromny potencjał. Mierzący ponad 190 cm podopieczny Andrzeja Kościelskiego w Międzyzdrojach, podczas gali Babilon MMA 5, zmierzył się z również niepokonanym Saidem-Magomedem Abdulkadirovem, ale i tym razem okazał się zdecydowanie lepszy od swojego rywala.

- Najważniejsze w mojej karierze jest ciągłe zwyciężanie. To samo zawsze podkreśla mi mój trener. Nie podpalałem się na wygraną przed czasem, a liczył się efekt końcowy. Zwycięstwo przez skończenie byłoby po prostu dodatkowym bonusem  - ocenił.

Oniszczuk po raz kolejny skrzętnie potrafił korzystać ze swoich doskonałych warunków fizycznych i prowadził rywalizację na swoich warunkach. Reprezentant poznańskiego Ankosu MMA był zawodnikiem zdecydowanie lepszym w stójce, ale nie pozwolił swojemu rywalowi rozwinąć się w jego najlepszej płaszczyźnie.

- Wiedziałem, że będę lepszy w stójce, ale muszę podziękować moim trenerom za przygotowania. Said miał być mistrzem świata w zapasach, a nie obalił mnie ani razu. Ta sztuka za to mi się udała. Ankos MMA po prostu górą - dodał.

Do soboty obaj zawodnicy pozostali niepokonani w zawodowych występach, ale doskonałą serię mógł przedłużyć tylko jeden. Oniszczuk po dominującym występie odniósł się do słów swojego przeciwnika, a także porównań jego osoby do legendy polskiego MMA.
Oniszczuk mierzy bardzo wysoko i do tej pory jego sposób bycia i pewność siebie okazuje się niezawodna.

- W wywiadach Said twierdził, że nikt nie chciał się z nim bić. Ja przyjąłem ofertę bez zastanowienia. Miał być nowym Mamedem Khalidovem, a go pokonałem. Kim w takim razie ja zostanę? - zakończył.

W załączonym materiale wideo wywiad z Kamilem Oniszczukiem oraz skrót jego walki z Babilon MMA 5.