Po świetnych meczach w barwach Benfiki Coentrao trafił do Realu Madryt w 2011 roku za 30 milionów euro. Teraz może ta suma nie robi takiego wrażenia, ale jeszcze wtedy było to bardzo dużo pieniędzy za zawodnika, który musiałby rywalizować z Marcelo. A to właśnie Brazylijczyk był pierwszym wyborem każdego trenera i trudno było tak naprawdę podejrzewać, że coś w tej kwestii by się zmieniło.

 

Na początku jednak grał. Może nie każdy mecz od deski do deski, ale pojawiał się na boisku także w ważnych meczach Ligi Mistrzów czy też Pucharu Króla. Z czasem jednak zaczęły mu dokuczać kontuzje, które męczyły do bardzo regularnie. Właśnie przez nie opuścił m.in. Euro 2016, a także rosyjski mundial. Stracił też miejsce w kadrze Realu, więc musiał ratować się wypożyczeniami do AS Monaco oraz Sportingu Lizbona.

 

Problem w tym, że jego wypożyczenie do portugalskiego klubu się już zakończyło, a od 20 maja, czyli finału Pucharu Portugalii, nikt w klubie go nie widział. Mijają już dwa miesiące i tak naprawdę nie wiadomo, gdzie w tym momencie znajduje się Coentrao. Dziennikarze as.com. twierdzą, że może trenować indywidualnie w swojej posiadłości pod Madrytem, ale nikogo nie poinformował o swojej formie czy też planach na przyszłość.

 

A ma przecież kontrakt, który będzie jeszcze ważny przez rok. Klub liczył, że jego agent znajdzie mu nowy klub, lecz na skutek braku kontaktu z kimkolwiek z obozu piłkarza wydaje się to niemożliwe. Przynajmniej na razie...

Aktualizacja (17:10):

Coentrao postanowił przerwać milczenie i opublikował taki oto wpis: