Jose Mourinho dokonał aż sześciu zmian w porównaniu do składu, jaki desygnował na mecz z Brighton. Nie mogło to dziwić, gdyż jego podopieczni zagrali wtedy bardzo słabo i zasłużenie przegrali 2:3. Z Tottenhamem nie mogli popełniać takich błędów, bo inaczej skończyłoby się to tragedią. I tak powinno stać się w pierwszej połowie, bo gospodarze nie grali zbyt pewnie w defensywie. Przede wszystkim cieniem samego siebie był Nemanja Matic.

 

To po stracie Serba w znakomitej sytuacji znalazł się Dele Alli, który jednak zbyt długo zwlekał z podaniem do Harry'ego Kane, co w końcu wykorzystał Chris Smalling. Chwilę wcześniej jeszcze większy błąd popełnił po drugiej stronie Danny Rose, wykładając piłkę Romelu Lukaku. Belg minął Hugo Llorisa, ale nie potrafił trafić do pustej już bramki.

 

Ogólnie obie ekipy popełniały mnóstwo błędów, co wyszło na dobre Tottenhamowi. W drugiej części w końcu błysnął Kane, który w niesamowity sposób urwał się Philowi Jonesowi i kapitalnym kontrującym uderzeniem głową pokonał bezradnego Davida de Geę. Dwie minuty później Christian Eriksen zagrał do Lucasa Moury i było 2:0 dla "Spurs". Prawdziwa konsternacja na Old Trafford.

 

Manchester United próbował, ale nie był w stanie nic zrobić. A na dodatek w końcówce gwóźdź do trumny United wbił Moura, który świetnie minął obrońców i bez problemów pokonał de Geę.

Jedno jest pewne - od wtorku po raz kolejny w brytyjskiej prasie pojawi się mnóstwo spekulacji o przyszłości Mourinho.

 

Manchester United - Tottenham 0:3 (0:0)

Bramki: Kane 50, Lucas 52, 85.

 

Manchester United: De Gea - Valencia, Smalling, Jones (58 Lindelof), Shaw - Herrera (55 Sanchez), Matic (61 Fellaini), Fred - Lingard, Pogba - Lukaku.

 

Tottenham: Lloris - Trippier (76 Aurier), Alderweireld, Vertonghen, Rose (82 Davies) - Dier, Dembele - Lucas, Eriksen, Alli - Kane (89 Winks).

 

Żółte kartki: Herrera, Valencia - Lucas, Kane, Rose.