Hillyer nie jest pierwszym obcokrajowcem polskiej reprezentacji hokeja na trawie. Kilka lat temu Niemiec Phillip Weide otrzymał polski paszport i przez kilka sezonów występował w drużynie prowadzonej przez Karola Śnieżka. Dziadkowie angielskiego hokeisty byli Polakami, ale też dużo czasu zajęło mu udowodnienie, że ma polskie korzenie.

- Od dziecka, odkąd pamiętam, dziadek i babcia uświadamiali mnie, że jestem Anglikiem i Polakiem. To nie jest tak, że nie mogąc zagrać w reprezentacji Anglii, stwierdziłem nagle: "OK, to może spróbuje czegoś innego". Oglądając mecze piłki nożnej kibicuje zarówno Anglii, jak i Polsce. Jakiś czas temu grałem razem w Anglii z reprezentantem Polski Szymonem Oszyjczykiem. Kiedy poznał moją historię, stwierdził, że powinienem skontaktować się z trenerem Karolem Śnieżkiem - powiedział Hillyer.

Śnieżek zaprosił go na zgrupowanie do Barcelony, które miało miejsce w grudniu 2016 roku. Po nim szkoleniowiec zaproponował mu, by spróbował postarać się o polskie obywatelstwo.

- Okazało się, że wszystkie dokumenty moich przodków zostały zniszczone. Dlatego nawet nie wiem, czy w Polsce mamy cały czas jakąś dalszą rodzinę. W końcu udało mi się znaleźć potwierdzenie, że mój pradziadek był Polakiem i walczył w polskiej armii. Co może wydawać się dziwne, te dokumenty znajdowały się w Ministerstwie Obrony Narodowej Wielkiej Brytanii. Potem było już trochę łatwiej z tym załatwianiem formalności, ale to wszystko zajęło mi ponad półtora roku - tłumaczył.

Hokeista oficjalny debiut zaliczył we wtorek w Gnieźnie w imprezie Hockey Series Open, która jest jednocześnie etapem kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w Tokio. Biało-czerwoni rozgromili Cypr 17:0, a Hillyer strzelił jedną z bramek. Polacy pokonali później Litwę 11:0 oraz Czechy 2:0 i są liderem turnieju. W sobotę zmierzą się z Ukrainą, dzień później z Włochami, drużynami, które też jeszcze nie przegrały spotkania. Do kolejnej rundy awansują tylko dwa zespoły.

- Nie ukrywam, że dołączając do polskiej reprezentacji, mam ambicję powalczyć o jak najwyższe cele. Udział w igrzyskach byłby czymś wyjątkowym, ale do tego jest bardzo daleka i niezwykle trudna droga. Najpierw chcemy wygrać turniej w Gnieźnie, a później zakwalifikować się do trzeciej rundy, która będzie już walką o kwalifikację olimpijską. Myślę, że dla każdego hokeisty, dla każdego sportowca, udział w igrzyskach to spełnienie marzeń - stwierdził.

Hokeista przechodzi obecnie przyspieszony kurs nauki języka swoich przodków, choć zna i rozumie już wiele zwrotów i słów po polsku.

- Moi dziadkowie opuścili kraj 70 lat temu i tak naprawdę mówią już zupełnie innym językiem polskim, z innym akcentem niż tutaj w kraju. Moi koledzy są bardzo cierpliwi, gdy coś mi tłumaczą. Na szczęście trener Śnieżek bardzo dobrze mówi po angielsku, więc potem mi osobno tłumaczy taktykę. W trakcie meczu, na boisku nie potrzebujemy zbyt wielu słów, takie podstawowe jak prawo, lewo, przód, tył to już znam - wyjaśnił.

Ojciec Hillyera był hokeistą na trawie, dlatego on sam też zaczął uprawiać ten sport. Jego rodzice przyjechali do Polski, by "na żywo" mu kibicować.

- Pamiętam jak mając pięć lat, byłem na treningu taty i zostałem zachęcony przez kapitana drużyny do wzięcia udziału w grze. I tak jak prawie każdy mały chłopak, chciałem być tym, kim był mój ojciec - przyznał.

Ostatnio grał w zespole Premier League Brooklands Manchester, a od nowego sezonu jest zawodnikiem londyńskiego Hampstead&Westminster. Zmiana klubu związana była też z podjęciem nowej pracy.

- Trafiłem do bardzo mocnego zespołu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce. Gra w nim wielu obcokrajowców, mamy też bardzo dobrych trenerów, dlatego też jestem podekscytowany, że będę mógł grać w tej drużynie. Jestem przekonany, że jeszcze sporo się nauczę. Dodatkowo jestem trenerem hokeja na trawie w jednej ze szkół w Londynie. Nie ukrywam, że z tą pracą wiążę moją przyszłość. Po zakończeniu kariery, chcę zostać nauczycielem - podsumował.