Tym samym nie dojdzie w ćwierćfinale do pojedynku Federera z Serbem Novakiem Djokovicem (6.), który łatwo pokonał Portugalczyka Joao Sousę, tym razem 6:3, 6:4, 6:3.

Szwajcar wygrał pierwszą partię z Millmanem 6:3, a w drugiej prowadził 5:3. Nie wykorzystał dwóch setboli, a rywal zdołał wyrównać na 5:5 i ostatecznie doprowadził do remisu 1-1 w spotkaniu. W kolejnych setach niespodziewanie znów górą był zawodnik z antypodów, choć w czwartej Federer wygrywał 4:2. Mecz trwał trzy godziny i 34 minuty.

W podobnych okolicznościach Federer odpadł w ćwierćfinale tegorocznego Wimbledonu. Prowadził z Kevinem Andersonem z RPA 2:0 w setach, by przegrać trzy następne.

37-letni tenisista z Bazylei pięciokrotnie, do tego z rzędu, zwyciężył na kortach Flushing Meadows, ale ta seria zakończyła się w 2008 roku. Rok temu zatrzymał się na ćwierćfinale US Open. W tej edycji było jeszcze gorzej. W nowojorskim turnieju Federer nigdy nie przegrał z przeciwnikiem spoza "50" rankingu światowego. Jak podkreślają zagraniczne media, przeciwko Australijczykowi po prostu zagrał słabo - kiepsko serwował, popełnił sporo niewymuszonych błędów, itd.

- Nie mogę uwierzyć w to, co się stało, tym bardziej że w pierwszych dwóch setach nie czułem się zbyt dobrze. Ale od końcówki drugiej partii zacząłem prezentować się zdecydowanie korzystniej, a Roger nie grał najlepiej - skomentował triumfator.

- John był w stanie lepiej poradzić sobie z trudnymi warunkami. Było bardzo gorąco - wspomniał Federer, który przed serią turniejów na kortach twardych zaprosił Australijczyka na wspólne treningi. Millman pochodzi z Brisbane i - co podkreślali komentatorzy - na co dzień mieszka i trenuje w upale oraz dużej wilgotności.