- Obie drużyny są ostatnio pod kreską i mają coś do udowodnienia. Nasi rywale, którzy nie zakwalifikowali się do mistrzostw świata, potrzebują potwierdzenia, że wciąż są liczącym się krajem na świecie. My byliśmy co prawda w Rosji, ale ten turniej nam nie wyszedł i też chcemy powoli odbudowywać swoją reputację. Dlatego spodziewam się interesującego widowiska – zauważył.

 

Surma nie ukrywa, że jest ciekaw, jak pod wodzą Roberto Manciniego zagrają rywale biało-czerwonych.

 

- Czy będzie to styl, który leży w ich naturze i piłkarskiej kulturze, czyli futbol wyrachowany i defensywny? Włosi starali się wyssać energię z rywali, a następnie kontrowali ich albo zdobywali bramkę w końcówce po stałym fragmencie. A może zagrają tak jak zapamiętałem ich szkoleniowca, który z Gianlucą Viallim tworzył w Sampdorii świetny duet napastników? - zaznaczył.

 

41-letni szkoleniowiec trzyma oczywiście kciuki za selekcjonerski debiut Jerzego Brzęczka.

 

- Moim zdaniem Jurek ma wiele interesujących pomysłów. Zobaczymy, czy zagra Piątek, który rewelacyjnie spisuje się w lidze włoskiej, gdzie bramek na pewno łatwo się nie zdobywa. Jest Szymański z Wisły Płock, który ostatnio zrobił kolosalny postęp. Mam nadzieję, że ten mecz będzie dla naszej reprezentacji przetarciem przed kolejnymi imprezami. Spodziewam się również, że biało-czerwoni zagrają ofensywnie, bo właśnie taki futbol preferował w Wiśle Brzęczek – dodał.

 

Rekordzista pod względem liczby występów w ekstraklasie (rozegrał 559 meczów) jest zwolennikiem talentu Karola Linettego, który na mistrzostwach świata w Rosji nie zagrał ani minuty.

 

- To świetny zawodnik, typowa ósemka, który znakomicie spaja obronę z ofensywą. Zawsze ciężko mi się przeciwko niemu grało. Trudno było go pokryć, bo był mobilny, umiejętnie też wspomagał linię ataku, ale jednocześnie nie zapominał o defensywie. To naprawdę nowoczesny środkowy pomocnik. Z pewnością jeszcze nie tej klasy co chociażby Guendogan z Manchesteru City, ale ma zbliżone parametry – ocenił.

 

Były zawodnik Lechii Gdańsk, Legii Warszawa, Wisły Kraków i Ruchu Chorzów nie uważa jednak Ligi Narodów za dobry pomysł.

 

- To może nie jest sztuczny, ale na pewno twór robiony trochę na siłę. W jakim celu? Nie wiem. Domyślam się, że dla pieniędzy. Pamiętam, że kiedyś mistrzostwa świata i Europy były świętością, na które czekało się z utęsknieniem, a teraz coraz więcej imprez pobocznych sprawia, że główne turnieje nie są już tak uwypuklone. Z liczby tych wydarzeń bierze się także problem zmęczenia piłkarzy. W najważniejszych imprezach gwiazdy nie błyszczą. Wystarczy spojrzeć na Messiego, który w Rosji pokazał 25 procent swoich możliwości, bo pod względem fizycznym nie był w stanie wytrzymać tych obciążeń – podsumował Surma.

 

Transmisje meczów Ligi Narodów na sportowych antenach Polsatu. Mecz Włochy - Polska 7 września w piątek od 20:35 w Polsacie Sport. Przedmeczowe studio od godz. 17:30.