Szymon Zaworski: Człowiek, który o siatkówce wie wszystko. Widzę, że jesteś w dobrym humorze, a to dlatego, że z optymizmem czekasz na ten mundial?

 

Marek Magiera: Nie. Dlatego, że wreszcie się zaczyna, bo czekaliśmy na niego cztery lata. Bronimy mistrzowskiego tytułu. Ja mam nadzieję, że będzie to równie udana impreza jak ta, która miała miejsce w naszym kraju.

 

Lata ’90 to była dominacja Włochów. Pierwsza dekada XXI wieku to z kolei dominacja Brazylijczyków. Polacy wygrali cztery lata temu, to znaczy, że będzie to okres dominacji Polaków?

 

To nie jest wykluczone. Tamte ekipy faktycznie zdominowały siatkarski świat. Włosi wyprzedzili inne zespoły o znaczącą odległość. To odzwierciedlały nie tylko wyniki, ale to co oni robili na co dzień ze swoją reprezentacją. Jedyny problem jaki mieli to były Igrzyska Olimpijskie, których nigdy nie udało im się wygrać. Brazylijczycy przez ponad dekadę rządzili na świecie, wygrali wszystkie możliwe turnieje, nawet z tymi komercyjnymi towarzyskimi włącznie. Dopiero ich szaleńczą pogoń za pierwszymi miejscami przerwali Polacy w Katowicach przed czterema laty. Nie wiem czy jesteśmy w stanie powtórzyć wyniki Włochów, żeby trzy razy z rzędu zdobyć mistrzostwo świata. Bardzo bym tego chciał. Umówmy się, że mówimy o tym wyłącznie życzeniowo. To będą przedziwne mistrzostwa z jednej prostej przyczyny, bo przejrzałem sobie składy drużyn z poprzedniego roku, dwóch lat i nie ma zespołu, który nie miałby żadnego problemu związanego z kontuzjami, ze zdrowiem. Ostatnio pojawiły się one w reprezentacji Francji. Nie wiadomo czy w całym turnieju nie zabraknie Earvina N’Gapetha. Co to znaczy, to doskonale wiemy. Popatrzymy co działo się przez pryzmat ostatnich czterech lat z reprezentacją Brazylii. Oni już wtedy byli drużyną bardzo wiekową, natomiast teraz są jeszcze starszą. Okazuje się, że tam tej młodzieży nie ma. Ja tu widzę naszą szansę, bo u nas jest połączenie rutyny z młodością. Grać powinien Jakub Kochanowski.

 

Kto może być gwiazdą naszej reprezentacji?

 

Ja mam nadzieję, że będzie to cały zespół. W porównaniu z tą imprezą, która miała miejsce cztery lata temu, to…

 

… nie ma Wlazłego, Winiarskiego i Zagumnego.

 

No i wymieniłeś trzy największe gwiazdy z tamtego zespołu. Tutaj takich zawodników nie ma. Oczywiście każdy z nich na swój sposób w siatkówce coś wygrał, natomiast figurując wyłącznie w zestawie reprezentacyjnym, nie ma nikogo, który byłby w stanie w pojedynkę coś zrobić. Cztery lata temu Paweł Zagumny dał kapitalną zmianę w finale, był mecz z Niemcami, gdzie kapitalnie zagrał Mariusz Wlazły,  był mecz z Iranem, gdzie świetną zmianę dał Marcin Możdżonek i jeszcze wcześniej w grupie z Serbami kapitalny mecz zagrał Michał Winiarski. Gdzieś ta odpowiedzialność na poszczególnych graczy fajnie nam się rozmyła na każdy osobny mecz w całym turnieju. Trzeba wygrać siedem spotkań, żeby zostać mistrzem świata, mamy czternastu zawodników, niech co drugi z nich zagra tego „sportowego szlema”, to będziemy zadowoleni.

 

To jeszcze zapytam o trenera Heynena. W tym szaleństwie jest metoda?

 

O tym dowiemy się po ostatnim spotkaniu w naszym wykonaniu. Doskonale o tym wiemy, że bronimy tytułu, ale ktoś uknuł taką teorię, że jeżeli awansujemy do finałowej szóstki to będzie dobrze. To ja stwierdzam, że w tym szaleństwie będzie metoda, jeżeli do tej szóstki wejdziemy, a coś ponad to będzie, jeśli wejdziemy do ścisłego finału, co w moim rozumowaniu jest to Final Four, gdzie trzeba zagrać dzień po dniu półfinał i mecz o medal.

 

Cała rozmowa z Markiem Magierą w załączonym materiale wideo.