Wywalczone w Rosji czwarte miejsce to największy sukces polskich rugbistek, które od ubiegłego roku rywalizują w mistrzostwach Europy Sevens Grand Prix Series. W klasyfikacji generalnej, uwzględniającej oba tegoroczne turnieje (we francuskim Marcoussis Biało-Czerwone były 10.), uplasowały się na siódmej pozycji.

- To wielki sukces, który na pewno nie jest dziełem przypadku. Prowadzę te dziewczyny przez 10 lat, w tym czasie wykonaliśmy ciężką pracę i teraz zbieramy jej owoce. W zespole zgromadziliśmy zawodniczki o świetnych charakterach, które lubią ze sobą przebywać i nie myślą o pieniądzach. Ta praca, wspólne treningi i wyjazdy dają nam wiele radości - zapewnił Urbanowicz.

Rugbistki podkreślają, że drużyny narodowej nie byłoby bez 52-letniego szkoleniowca, który stworzył ją od podstaw. A zaczął budować od team spirit.

- Bez atmosfery i zespołowości nic nie można osiągnąć. Szybciej przychodzimy na trening, żeby porozmawiać o prozaicznych rzeczach, spędzamy też ze sobą sporo wolnego czasu. Z małych rzeczy robią się wielkie sukcesy. Trener trzyma nas twardą ręką i jeśli jest taka potrzeba, to ostro krzyknie, ale łączy nas miłość do tej dyscypliny. Ktoś miał rację twierdząc, że rugby to nie sport, tylko styl życia. Zresztą może życie podporządkowane jest rugby - stwierdziła Hanna Maliszewska.

Z kolei kapitan reprezentacji Karolina Jaszczyszyn przez pięć lat łączyła grę w reprezentacji Polski z pracą. Ale w Wielkiej Brytanii.

- Pracowałam w Cambridge i co dwa miesiące latałam za własne pieniądze do ojczyzny na turnieje mistrzostw Polski i zgrupowania kadry. Nie oczekiwałam od związku zwrotu poniesionych kosztów, bo to moja pasja i miłość. Brałam urlop, czasami bezpłatny, wykorzystywałam też dni wolne. Teraz pracuję w Polsce jako nauczycielka wychowania fizycznego i ta profesja świetnie się z rugby uzupełnia. Oczywiście zamierzam utworzyć niebawem szkolną drużynę rugby - dodała Jaszczyszyn.

W kwietniu Biało-Czerwone czekają w Hong Kongu eliminacje do World Series, a kolejnym krokiem ma być awans na igrzyska olimpijskie.

- Jestem przekonany, że będziemy rywalizować w "12" najlepszych drużyn na świecie. Może nie za rok, może nie za dwa, ale kiedyś na pewno. Wcześniej marzyliśmy, żeby znaleźć się w czołowej "12" Grand Prix Series, następnie żeby się w tym gronie utrzymać, a teraz udało nam się nawet zająć czwarte miejsce. Myślimy o igrzyskach i zrobimy wszystko, żeby na nie pojechać. Na naszym przykładzie widać, że marzenia się spełniają - podsumował Urbanowicz.