Maciej Turski: Za Tobą udany okres przygotowawczy - obyło się bez większych kontuzji, bez chorób. Jesteś zadowolony z tego, co wypracowałeś?

Jan Błachowicz: Zdecydowanie, wszystko zostało zrobione. Nic ponad stan, nic za mało. Wydaje się, że trafiliśmy z formą w punkt, a kulminacja nadejdzie w najbliższą sobotę.

 

Przygotowania jak każde inne czy wyjątkowe ze względu na kolejnego rywala, Nikitę Krylova?

Przygotowania nie różnią się bardzo od siebie. Plan jest bardzo podobny, a różni się tylko taktyka przygotowana pod konkretnego rywala. Dobieraliśmy oczywiście innych sparingpartnerów lub staraliśmy się modyfikować ich styl specjalnie pod Krylova. Nie ma sensu zmieniać czegoś, co się sprawdzało w ostatnim czasie i przyniosło wymierne efekty w ostatnich trzech walkach.

Dodatkowo widać gołym okiem, że klub Berkut WCA Fight Team zdecydowanie Tobie sprzyja. Ze sztabem szkoleniowym rozumiecie się już praktycznie bez słów...

Trenerzy doskonale wiedzą, kiedy należy przycisnąć, a kiedy jest czas, aby nieco odpocząć i odzyskać trochę sił. Każdy zawodnik będzie chciał z siebie dać wszystko i ambicjonalnie zawsze mówi, że jest w porządku, nie przyzna się do zmęczenia. Rolą trenera jest dostrzec te odpowiednie momenty. Z trenerami rozmawiamy konstruktywnie i efekty współpracy są wymierne.

Nikitę Krylova przez ten czas miałeś z tyłu głowy? Od 2016 roku i pierwszej możliwej Waszej walki minęło nieco czasu, ale czy myślałeś, że dojdzie do tego starcia jeszcze w przyszłości? Analiza przez to była trudniejsza?

Po mojej propozycji dwa lata temu zapomniałem kompletnie o Nikicie, a on później dodatkowo opuścił szeregi organizacji UFC. Nie myślałem od tamtej pory o nim jako o potencjalnym przeciwniku. Dopiero około dwa i pół miesiąca, kiedy otrzymaliśmy propozycję, zaczęliśmy rozpracowywać go jako mojego rywala.

Krylov ma na swoim koncie dziewięć pojedynków w UFC, a później stoczył cztery zwycięskie walki. Uważasz, że ta zamierzona przerwa w amerykańskiej organizacji pomogła się wzmocnić Ukraińcowi?

Zobaczymy... Będę to wiedział dopiero w sobotę. Jestem przygotowany na najlepszą wersję Nikity i sam też będę gotowy na każde rozstrzygnięcie. Będę gotowy na pełen dystans, ale jak się uda poszukam poddania czy też nokautu. Wiem, że będzie to ciężki bój i łapki będę trzymał przez cały czas bardzo wysoko.

Rosyjskie media zwracają uwagę, że miewałeś w swoich walkach problemy z kondycją oraz pracą na nogach. Wydaje się jednak, że tak było, ale nie w ostatnich pojedynkach i taka ich optyka jest nieco błędna...

Widać było w ostatnich walkach, że dawałem radę na pełnym dystansie. Jedną skończyłem przed czasem, ale dwie przewalczyłem na pełnym dystansie i to w dość dobrym tempie. Wiemy jak budować ten tlen i nie mamy z tym problemu. Jeśli będzie potrzeba to dam radę przewalczyć ten pojedynek na pełnym dystansie. Mam nadzieję, że zadziwię rosyjskich ekspertów swoją postawą.  A co z Nikitą? On sporo walk kończył przed czasem, więc zobaczymy jak on będzie wyglądał pod tym względem.

Z tyłu głowy jest myśl, że to zwycięstwo może okazać się nawet przepustką do walki o pas mistrzowski? Do tej pory w organizacji UFC byłeś zawsze dostępny, nie zawodziłeś, więc po ewentualnej wygranej Twoja pozycja będzie jeszcze bardziej znacząca.

Póki co, staram się skupiać na tym, co mnie czeka w Moskwie. Na razie nie ma stresu, ale on się pojawi dopiero w okolicach ceremonii ważenia. Mam spore doświadczenie, ale nie mam zamiaru udawać, że presji nie ma przed walką. Nauczyłem się jednak ten stres przerobić "na paliwo", jestem w stanie to kontrolować i czerpać w takim stanie ogromną przyjemność z walki.

Kibice mają również ogromne oczekiwania związane z miejscem, w którym odbędzie się gala. Moskwa, historyczna gala w Rosji i nowe miejsce na mapie UFC. Ty też czujesz, że czeka Cię coś wyjątkowego w Rosji?

Mam nadzieję, że będzie grubo. Nie lubię walczyć w pustych i cichych halach. Liczę na głośną publikę. Na pewno będę czuł się jak na wyjeździe. Ja zawsze mogę liczyć na wsparcie skromnej grupki swoich kibiców, którzy dają z siebie wszystko. Chcę wygrać, dać dobrą walkę i przede wszystkim nie zamulać!

W załączonym materiale wideo rozmowa z Janem Błachowiczem.