- Już podczas losowania grup mówiono, że jesteśmy faworytami wśród zespołów, które trafiły do grupy D, chociażby ze względu na nasze doświadczenie. My doskonale wiemy, że łatwo nie będzie, bo nikt się przed nami nie położy – powiedział Wiśniewski.

Orlen Wisła swoją przygodę z Ligą Mistrzów rozpoczęła w sezonie 2011/2012, kiedy ostatni raz wywalczyła tytuł mistrzów Polski. Wtedy wszystkie mecze przegrała i zajęła ostatnie miejsce w grupie.

Po rocznej przerwie zespół znalazł się wśród 24 najlepszych zespołów Europy, po wygraniu dwumeczu z francuskim Montpellier. Płocka drużyna przegrała pierwszy mecz 27:29, w swojej hali pokonała rywali 28:23 i w ten sposób wywalczyła sobie po raz pierwszy "dziką kartę". Zespół poprowadził do zwycięstwa debiutujący w barwach Orlen Wisły trener Manolo Cadenas, który po meczu zyskał przydomek "Magic".

Trzy razy z rzędu pod wodzą trenera Cadenasa drużyna awansowała z fazy grupowej do TOP 16 i na tym kończyła udział w Lidze Mistrzów. Przez ostatnie dwa sezony pod wodzą trenera Piotra Przybeckiego zajmowała przedostatnie miejsce w grupie A, które nie dawało szans na dalszą grę.

W tym sezonie Orlen Wisła po raz szósty otrzymała "dziką kartę", ale trafiła do grupy D, razem z mistrzami Szwajcarii - Wacker Thun, Norwegii - Elverum Handball, Rumunii – Dinamem Bukareszt i Finlandii Riihimaen Cocks oraz wicemistrzem Hiszpanii, zespołem Ademar de Leon.

Prezes Wiśniewski przed pierwszym, niedzielnym meczem u siebie z Wacker Thun, jest dobrej myśli.

- Wszystko się w naszej drużynie zmieniło. Nowy trener Xavier Sabate zmienił całą filozofię przygotowań i gry. Zawodnicy ciężko pracowali, zresztą nadal mocno trenują. Przygotowania do Ligi Mistrzów zakończą się dopiero przed meczem, chociaż oczywiście obciążenia są teraz dużo mniejsze. Przetarciem dla drużyny były trzy mecze ligowe, każdy następny rozegrany w coraz lepszym stylu – podsumowuje.

Przez pięć ostatnich sezonów do Płocka przyjeżdżały ekipy z najwyższej półki, naszpikowane gwiazdami.

- Dwa ostatnie sezony w Lidze Mistrzów nie były dla nas najlepsze, kończyliśmy grę na fazie grupowej. Teraz będziemy walczyć może z mniej topowymi zespołami, ale na pewno emocji nie zabraknie, bo będziemy chcieli i będziemy mieli szansę każdy mecz wygrać – dodał Wiśniewski.

Zdaniem sternika SPR Wisły Płock, drużyna musi grać o TOP 16.

- Jesteśmy najbardziej doświadczonym zespołem w grupie, mamy za sobą rywalizację z najlepszymi ekipami w Europie, dlatego celujemy w 1. lub 2. miejsce w grupie, a potem powalczymy o TOP 16. Czekają nas ciężkie boje, bo choć rywale wydają się łatwiejsi niż w poprzednich sezonach, to żaden mecz nie będzie spacerkiem – zapewnił.

Z zespołów grupy D, tylko raz w sezonie 2012/2013 Orlen Wisła rywalizowała z Elverum.

- Nawet nie próbuję oceniać tamtego występu w Lidze Europy, w którym mieliśmy niezły bilans, ale dzielą nas epoki. I my, i oni jesteśmy zupełnie innymi ekipami pod każdym względem. Zwykle po udanym sezonie z drużyn skandynawskich do Bundesligi przechodzą najlepsi zawodnicy, a w ich miejsce pojawiają się najlepsi młodzi piłkarze. Zobaczymy, jak będzie teraz. Wiemy, że wicemistrz Hiszpanii toczy boje w lidze z Barceloną, z którą my też graliśmy. Ze Szwajcarskim Kadetten dwa sezony temu przegraliśmy na wyjeździe, ale wiemy, jakie błędy wtedy popełniliśmy, Wacker nie powinien nam sprawić kłopotów. O Dinamo Bukareszt mogę powiedzieć tylko tyle, że wspomnienia nie są zbyt dobre, a z mistrzem Finlandii nigdy się nie potykaliśmy – wylicza prezes.

Płocka drużyna zgłosiła do rozgrywek Ligi Mistrzów 22 zawodników, w tym aż sześciu wychowanków. Trener Xavi Sabate najprawdopodobniej nie będzie mógł w pierwszym meczu skorzystać z usług Lovro Mihica i Michała Daszka. Na pewno nie zagra Tomasz Gębala.

Pierwszy mecz w grupie D w Lidze Mistrzów w sezonie 2018/2019 Orlen Wisła zagra w niedzielę z Wacker Thun o godz. 19.00.