Obecnie Premier League dysponuje szesnastoma topowymi arbitrami, a to wciąż za mało. Złożyło się na to wiele czynników. W sierpniu dyscyplinarnie zwolniony został Bob Madley, który naśmiewał się w mediach społecznościowych z niepełnosprawnych. Co ciekawe, jego starszy brat Andrew zasiada w zarządzie zajmującym się zawodowym sędziowaniem, ale to nie pomogło mu w zachowaniu posady.

 

Roger East oblał przedsezonowe testy sprawnościowe i chociaż niedawno zaliczył kolejną próbę, to nadal nie jest desygnowany do sędziowania. Simon Hooper jest kontuzjowany od początku rozgrywek, natomiast przedwcześnie swoje kariery zakończyli Howard Webb oraz Mark Clattenburg.

 

To jednak nie koniec kłopotów. Tym kolejnym jest wiek poszczególnych arbitrów. Co prawda w Premier League nie ma górnego limitu, ale można spodziewać się, że lada moment 50-letni Mike Dean, 47-letni Martin Atkinson oraz Andre Marriner, a także 46-letni Lee Mason będą niedługo kończyć kariery. Na taki krok przed tym sezonem zdecydowali się już Neil Swarbrick i Mike Jones.

 

Szef sędziów, Mark Riley wykluczył, aby zaczerpnąć pomocy z innych krajów. Wszystko wskazuje na to, że niedługo do Premier League wkroczy rzesza młodych arbitrów, która wobec deficytu dostanie swoją szansę. Czy będzie mieć to wpływ na wysoki poziom rozgrywek? Jedno jest pewne, że przy takich menadżerach jak Jose Mourinho, Jurgen Klopp czy Unai Emery szybko nabiorą doświadczenia.