W środę wszystko wróciło do normy, paryski dziennik poświęcił aż cztery pełne kolumny najważniejszemu siatkarskiemu wydarzeniu.

 

Bo siatkówka, powoli, ale regularnie zdobywa coraz więcej zwolenników nad Sekwaną. Reprezentacja Francji to jedno z mocarstw w tej dyscyplinie. O tym świadczą dwa złote medale  w Lidze Światowej (2015 i 2017 roku), mistrzostwo Europy (2015). A wszystko zaczęło się cztery lata temu w Polsce, kiedy Trójkolorowi, już prowadzeni przez Laurenta Tillie, byli rewelacją światowego turnieju, kończąc na czwartym miejscu.

 

Nic dziwnego, że atmosfera w zespole francuskim jest wyjątkowo mobilizująca. Jenia Grebennikov, libero Trentino, widzi swój zespół w finale, 30 września na Foro Italico w Rzymie.

 

Wśród "14" Francuzów mamy aż czwórkę występującą na co dzień w PlusLidze, w tym kapitana Benjamina Toniuttiego, dla którego będą to już trzecie mistrzostwa.

 

"Du monde au balcon" głosi jeden z tytułów "l'Equipe". To znaczy faworytów sporo. Nigdy mundial nie wydawał się tak otwarty i niepewny.

 

W prognostykach gazety Biało-Czerwoni, w towarzystwie Serbii, otrzymali dwie gwiazdki (w skali 1-5). Żaden zespół nie otrzymał "5". Cztery gwiazdki, jako głównemu faworytowi, przyznano Rosji. Z trzema gwiazdkami aż cztery zespoły: Brazylia, Stany Zjednoczone, Włochy i Francja. Tylko jedna gwiazdkę przyznano Bułgarii, jednemu ze współorganizatorów.

 

"Presja będzie ogromna", pisze "l'Equipe", na dwóch krajach, gdzie króluje siatkówka, Brazylia i Polska. Biało-Czerwoni będą bronić pucharu, Brazylia to trzykrotny zdobywca tego trofeum w XXI wieku (2002, 2006, 2010).

 

Zabraknie miejsc dla wszystkich i to mało powiedziane. Osiem reprezentacji, które jasno zdradziły, że ich celem jest złoto.

 

Formuła jest jeszcze bardziej skomplikowana niż na MŚ w 2010 i 2014 roku. - Presja będzie maksymalna od samego początku. Ale wydaje mi się, że jesteśmy na nią przygotowani - spuentował Toniutti.