Od dłuższego czasu Stomil nie potrafi wedrzeć się do ligowej czołówki i nie chodzi tu tylko o poziom sportowy, lecz również sytuację finansową klubu. Poprzedni sezon był ostrzeżeniem, bowiem drużyna rzutem na taśmę zdołała utrzymać się na zapleczu ekstraklasy. W tym sezonie podopieczni trenera Kamila Kieresia ponownie zadomowili się w dolnej części tabeli.

Nie jest to jednak jedyny problem, a na pewno nie najważniejszy. Poważniejszy wydaje się ten związany z finansami klubu. Prezes postanowił odkryć karty i zorganizował spotkanie z dziennikarzami, na którym przedstawił aktualną sytuację ekonomiczną klubu.

Na obecną chwilę Stomil posiada ogromne, niespłacone zobowiązania:

815 726,09 zł - u dostawców (w tym 324 415,45 zł - zobowiązania wobec OSiR-u)

678 766,83 zł - publicznoprawne (wobec Urzędu Skarbowego, Gminy Olsztyn oraz zobowiązania w ZUS)

448 692,62 zł - z tytułu wynagrodzeń dla pracowników (piłkarzy, trenerów, pracowników biurowych)

Prezes postawił sprawę jasno: klub może nie dograć nawet rundy jesiennej! -  Nie pobieram ze Stomilu żadnej złotówki, bo jestem świadomy ciężkiej sytuacji klubu. To nie jest tani PR, bo jestem daleki od takiego zachowania i proszę także mi wybaczyć moje emocjonalne wystąpienie, ale teraz klub jest w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej. Musimy uratować Stomil, bo w przeciwnym razie możemy pożegnać się z rozgrywkami I ligi, a to byłby także cios dla Olsztyna, bo ja zawsze podkreślam, że Stomil jest z Olsztyna. Gdzie nie zajedziemy to słyszymy, że gra Stomil z Olsztyna - powiedział Radkiewicz.

Klub wobec zaistniałej sytuacji postanowił zorganizować zbiórkę pieniędzy wśród kibiców pod nazwą "biało-niebieskie serca".