Spotkanie USA i Serbii było zapowiadane jako jeden z największych hitów pierwszej serii gier na włosko-bułgarskim mundialu. Brązowi medaliści byli nieznacznym faworytem, jednak obie ekipy długo badały swoje możliwości. Po serii błędów Amerykanów, Serbia dość nieoczekiwanie wysoko wygrała pierwszego seta - do 15-stu.
 
Po zmianie stron sytuacja na boisku diametralnie się zmieniła i to Jankesi pod batutą Matta Andersona zagrali koncert, ogrywając mocnych rywali do 14-stu. Wyrównana była dopiero trzecia partia, wygrana przez zespół z Bałkanów 25:21. Amerykanie zmobilizowali się i doprowadzili do decydującej partii.
 
To natchnęło ekipę Johna Sperawa, która świetnie rozpoczęła piątego seta od prowadzenia 4:0. Najlepiej punktującymi zawodnikami z 19 oczkami na koncie byli Anderson i Uros Kovacevic po stronie Serbii. Oba zespoły jednak znalazły się za plecami Rosji i Kamerunu.
 
USA - Serbia 3:2 (15:25, 25:14, 21:25, 25:20, 15:10)