Dużą rolę w przejściu Neymara do stolicy Francji odegrał Andre Cury, a więc człowiek odpowiedzialny w Barcelonie za brazylijski rynek. To właśnie ta postać sprowadziła reprezentanta Canarinhos na Camp Nou. Okazuje się, że przy finalizacji kontraktu podpisał porozumienie z ówczesnym prezydentem Blaugrany, Sandro Rosellem na mocy którego dostanie 3 procent z kwoty za przyszły transfer Neymara do kolejnego klubu – podaje radio Cadena SER Catalunya.

 

Tym samym można śmiało powiedzieć, że Cury rozbił bank, chociaż wtedy jeszcze o tym nie wiedział. W 2017 roku Neymar postanowił zmienić barwy klubowe i przenieść się do Paris Saint Germain za niebotyczną kwotę 222 milionów euro. Włodarze Barcelony chcieli zatrzymać w swoich szeregach ówczesnego 25-latka i poprosili o pomoc w tej sprawie… Cury’ego. Sęk w tym, że Cury był prawdopodobnie jedynym pracownikiem na Camp Nou, któremu zależało na tym transferze, który przecież wzbogaciłby go o bagatela 6,6 miliona euro, stanowiące 3 procent z sumy uzyskanej transakcji.

 

Można śmiało przypuszczać, że Cury specjalnie nie namawiał Neymara do pozostania w stolicy Katalonii. W Hiszpanii mówi się o konflikcie interesów skoro Cury pracuje na rzecz klubu, jednocześnie dbając o swoje interesy. Z tego powodu włodarze FC Barcelony nie chcieli zapłacić swojemu pracownikowi wspomnianej kwoty, sugerując, że Neymar odszedł wbrew ich woli. Media na Półwyspie Iberyjskim podają sprzeczne informacje jakoby należność została uiszczona, zmniejszona o połowę lub nie zapłacona w ogóle.

 

Nowe fakty wychodzą na jaw i można zadać sobie pytanie co nowego dowiemy się jeszcze o transferze Neymara do PSG i kto jeszcze wzbogacił się na przejściu Brazylijczyka do stolicy Francji?