Oba zespoły starały się grać ofensywnie, ale gra toczyła się głównie w środku pola. Nie brakowało walki, ale brakowało sytuacji podbramkowych. Nieco płynniej wyglądała gra Śląska i to wrocławianie pierwsi zagrozili bramce rywali. Po kontrataku w idealnej sytuacji znalazł się Robert Pich, ale ofiarnym wślizgiem Sasa Balic zdołał zablokować strzał pomocnika gości.

 

Na kolejną sytuację bramkową kibice musieli poczekać dobre kilkanaście minut i ponownie była to szansa dla przyjezdnych. Marcin Robak zbiegł do środka boiska i uderzył sprzed pola karnego. Na mokrej murawie piłka nabrała poślizgu i Dominik Hładun nie bez problemu sparował ją na rzut rożny.

 

Zagłębie największe zagrożenie stwarzało po stałych fragmentach gry i kontratakach. I właśnie po jednym ze stałych fragmentów gry wyszli na prowadzenie. Filip Starzyński mocno podkręcił piłkę z rzutu rożnego, Słowik najpierw chciał wyjść do dośrodkowania, później się zaczął cofać, aż się poślizgnął i futbolówka wylądowała w siatce.

 

Stracony gol podciął skrzydła Śląskowi i Zagłębie mocniej przycisnęło. Kiedy wrocławianie opanowali sytuację i wydawało się, że w pierwszej połowie nic już się nie wydarzy, gospodarze zadali drugi cios. Goście byli w posiadaniu piłki w pobliżu pola karnego rywali, ale ją stracili w prostu sposób. Podopieczni trenera Lewandowskiego wyprowadzili kontratak, lecz Filip Jagiełło dał się wypchnąć na skrzydło. Pomocnik gospodarzy nie miał właściwie żadnego wyboru, tylko uderzyć. Strzał nie był ani mocny, ani precyzyjny, ale piłka między nogami Słowika wpadła do bramki.

 

W drugiej połowie obraz gry właściwie się nie zmienił – obie ekipy starały się atakować, ale groźne sytuacje stwarzały jedynie po kontrach lub stałych fragmentach gry. Tak kontaktowego gola mógł zdobyć Śląsk. Po szybkim ataku i dośrodkowaniu z prawej strony Mateusz Cholewiak uderzył głową i niewiele się pomylił. W odpowiedzi po rzucie rożnym z woleja strzelił Bartłomiej Pawłowski i też niewiele brakowało, aby piłka wpadła do siatki.

 

Goście szanse na odrobienie strat poważnie zmniejszyli sobie sami w 57. minucie. Po prostej stracie piłki w pobliżu pola karnego Zagłębia Cholewiak podciął jednego z rywali i arbiter Szymon Marciniak ukarał go żółtą kartką. Ponieważ było to drugie upomnienie, pomocnik "Wojskowych" musiał opuścić boisko.

 

Obraz gry po zejściu Cholewiaka się nie zmienił. Zagłębie nie przejęło inicjatywy, a starało się szukać kolejnych bramek w kontratakach i długimi momentami nie było widać, że ma jednego zawodnika więcej na boisku. Z czasem działo się coraz mniej ciekawego. Śląsk wyraźnie już stracił nadzieję na odrobienie strat, a lubinianie zadowoleni z prowadzenia też nie dążyli do strzelenia kolejnych bramek.

 

Wydawało się, że już wynik się nie zmieni i wtedy kolejne dwa ciosy zadali gospodarze. A właściwie jeden, bo jeden zadał sobie sam Śląsk. Po rzucie rożnym Robak tak odbił piłkę, że ta wpadła do siatki. Kilka chwil później do odbitej przed pole karne piłki dopadł wprowadzony kilka chwil wcześniej Dawid Pakulski i trafił niemal w samo okienko bramki Słowika.

 

Później jeszcze Dominik Hładun odbił strzał z pola karnego i na tym był koniec derbów Dolnego Śląska.

 

KGHM Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 4:0 (2:0)

 

KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Jakub Tosik, Lubomir Guldan, Sasa Balic, Daniel Dziwniel – Damjan Bohar (86. Dawid Pakulski), Adam Matuszczyk, Filip Jagiełło (71. Łukasz Poręba), Filip Starzyński (89. Bartosz Slisz), Bartłomiej Pawłowski - Patryk Tuszyński.

 

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik – Kamil Dankowski, Piotr Celeban, Wojciech Golla, Łukasz Broź – Farshad Ahmadzadeh (46. Augusto), Michał Chrapek (78. Daniel Łuczak), Jakub Łabojko (63. Mateusz Radecki), Robert Pich, Mateusz Cholewiak – Marcin Robak.

 

Bramki: 1:0 Filip Starzyński (39), 2:0 Filip Jagiełło (45), 3:0 Marcin Robak (84-samobójcza), 4:0 Dawid Pakulski (87)

 

Żółta kartka: Sasa Balic, Jakub Tosik - Marcin Robak, Mateusz Cholewiak, Piotr Celeban

 

Czerwona kartka za drugą żółtą: Mateusz Cholewiak (57)

 

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

 

Widzów: 6 107