Trójkolorowi jechali do Bułgarii i Włoch z wyraźnym celem zdobycia przynajmniej podium podczas tej edycji siatkarskiego mundialu. Jednak w swojej grupie ponieśli już dwie porażki i będą postawieni pod murem w najbliższym meczu z Kanadą, prowadzoną przez ich rodaka Stephane'a Antigę.

 

Dla kapitana Trójkolorowych Benjamina Toniuttiego, na co dzień zawodnika ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, jest rzeczą niezrozumiałą, żeby w taki sposób przegrać wygrany mecz.

 

- Czuję si zdegustowany - powiedział kapitan reprezentacji Francji. - Nie mogę się pogodzić z tą porażką. Trudno przegrać, kiedy prowadzisz 2 :0 w setach. W pierwszym secie, po trudnych chwilach, pokazaliśmy świetną grę. Po drugim secie wszystko się załamało, coś się zacięło. Byliśmy świadomi, że Holendrzy grają dobrą siatkówkę. Mimo wszystko nie powinniśmy byli dopuścić do takiego scenariusza. Zabrakło koncentracji, kiedy przeciwnik zaczął grać na wysokich obrotach. W naszą grę wkradły się nerwy. Byliśmy pod ich presją, nie znajdowaliśmy sposobu na ich świetne serwisy.  Te dwie porażki nie są pozytywne w perspektywie drugiej rundy. Kiedy wygrywasz 2 :0, musisz wygrać 3 :0 i zebrać maksimum punktów. Ale nam się nie udało. Trzeba będzie jeszcze bardziej podnieść nasz poziom gry, bo stać nas na to – zakończył.

 

Do końca pierwszej fazy pozostał mecz z Kanadą. Trzeba będzie zapomnieć o statucie jednego z faworytów mistrzostw i skoncentrować się na meczu. Ten wolny poniedziałek będzie okazją do odpoczynku i refleksji. Bo w razie porażki licznik zwycięstw równałby się z zerem, po odpadnięciu Chin i Egiptu, z którymi Trójkolorowi odnieśli zwycięstwa.

 

Wtedy dopiero byłoby pod górkę. Podopiecznych Laurenta Tillie'ego stać na dużo, ze zdobyciem tytułu włącznie. Ale nie mogą tracić koncentracji, bo każdy przeciwnik na tym mundialu jest groźny. Allez les Bleus!