- Zrobiliśmy tu w Warnie bardzo duży krok i bardzo dobrą robotę. Najważniejsze, że mamy maksimum punktów i komplet zwycięstw. Co przed nami, zobaczymy. Trzeba zebrać siły. Dwa dni wolnego na regenerację, bo coś boli i potem znowu trzeba się bić. Budujemy drużynę na lata. Wykonaliśmy bardzo dużo kroków, aby ta siatkówka była na superpoziomie przez wiele lat, a nie tylko na tym jednym turnieju - zastrzegł Drzyzga.

Awans do drugiej rundy mundialu z pierwszego miejsca w tabeli broniący tytułu biało-czerwoni przypieczętowali wygrywając we wtorkowy wieczór z Bułgarami 3:1. Gospodarze mogli liczyć na wsparcie bardzo żywiołowej publiczności, a sami zawodnicy podczas meczu prowokowali rywali.

- Bułgaria nam jakoś nie leży. To chyba wynika z tego, że w ostatnich latach my byliśmy przeważnie faworytami. Oni wówczas grają na luzie, do tego nieźle. To niebezpieczny zespół, szczególnie tutaj w Warnie, gdzie mają publikę za sobą. Już nieraz przegraliśmy tutaj z nimi, więc ta wygrana naprawdę cieszy. Nasza gra nie była teraz jednak najwybitniejsza. Rywale próbowali wszystkich aspektów pozasportowych, mieli do nas bardzo duży szacunek, bali się nas. Jak widać, słusznie - podsumował rozgrywający drużyny Vitala Heynena.

Polacy przed meczem zdawali sobie dobrze sprawę, że do awansu z pierwszego miejsca w tabeli wystarczą dwa wygrane sety, ale nie skupiali się na planie minimum.

- Myśleliśmy tylko o zwycięstwie za trzy punkty. Dlatego ten czwarty set był dla nas ogromnie ważny. Awansujemy z najlepszym możliwym bilansem. Wiemy przecież, jaki jest regulamin i że liczy się wszystko, co do tej pory zdobyliśmy - zastrzegł Artur Szalpuk.

Także w kolejnej rundzie Polacy nie zamierzają kalkulować.

- Każde spotkanie buduje morale zespołu na dalszą część turnieju, każde ma inną historię, wiec każde będziemy chcieli wygrać. Nie będziemy wybierać i kalkulować, w którym meczu ewentualnie odpocząć. Nie ma czegoś takiego na tym poziomie. Teraz regeneracja, a potem wszystkie siły na pierwszego przeciwnika - zapewnił Drzyzga.

Przed spotkaniem z Bułgarami rozeszła się informacja, że światowa federacja ukarała finansowo PZPS za to, że Michał Kubiak i Mateusz Bieniek po poniedziałkowym meczu z Iranem ominęli tzw. strefę mieszaną. Koledzy z boiska podeszli humorystycznie do tego tematu.

- Robię zrzutę dla Bienia. Jakbyście chcieli się dorzucić, to proszę przynieść do mojego pokoju kilka euro. Chcę mu pomóc - rzucił z uśmiechem Szalpuk.

Drzyzga wspomniał też o roli Heynena, który słynie ze swojej ekspresyjności. Belgijski szkoleniowiec jednocześnie jednak potrafi, kiedy trzeba, zachować spokój.

- Wszyscy uczą się trenera, chociaż jest nieprzewidywalnym gościem. Gdy graliśmy z teoretycznie słabszymi drużynami, to jego poziom adrenaliny, wybuchowość była na jednym z najwyższych poziomów. Gdy graliśmy z Iranem z kolei, był najspokojniejszym gościem na ławce. W spotkaniu z Bułgarami też. Widać, że dozuje nasze emocje. Wie, jakich ma zawodników i że potrafią się sami zmotywować, a jeśli jeszcze on dołożyłby agresję, to mogłoby to przynieść skutek odwrotny - uzasadnił.

Drugą rundę biało-czerwoni rozpoczną w piątek spotkaniem z Argentyną. Później zmierzą się z Francją i Serbią.