Djurdjevic: Awans do kolejnej rundy PP był naszym obowiązkiem

Piłka nożna

Przyjazd siedmiokrotnych mistrzów Polski dla kibiców i piłkarzy ŁKS był niemałym świętem. Ostatni raz drużyna z ekstraklasy rywalem łodzian była bowiem sześć lat temu, kiedy sami występowali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Później jednak przez wiele sezonów walczyli z mniej renomowanymi przeciwnikami z niższych lig, a na zaplecze ekstraklasy odradzający się klub z tradycjami wrócił przed obecnymi rozgrywkami.

Choć Lech wystąpił w Łodzi w najmocniejszym składzie, na boisku nie było widać, który z zespołów miał walczyć o kolejne trofea, a który jest beniaminkiem 1. ligi. Po stronie gości dobrych sytuacji nie wykorzystał m.in. Christjan Gytkjaer, Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak i Joao Amaral, ale swoje okazje bramkowe mieli też piłkarze ŁKS. W regulaminowym czasie goli jednak nie było i dopiero w 120. minucie o awansie poznaniaków przesądziło trafienie Portugalczyka Amarala.

 

- Awans do kolejnej rundy Pucharu Polski był naszym obowiązkiem. Jesteśmy jednak w trudnym momencie i naszym graczom nie jest łatwo, szczególnie pod względem mentalnym, co widać było po niewykorzystanych sytuacjach. Walczyliśmy jednak do końca i strzeliliśmy gola po akcji naszego wychowanka Tymoteusza Klupsia, którą wykończył Amaral. Na ten moment ten awans był dla nas najważniejszy  – podsumował szkoleniowiec Lecha.

 

Ekipa z Poznania przełamała w Łodzi złą serię z ekstraklasy, w której nie odniosła zwycięstwa w pięciu ostatnich spotkaniach, ale znów nie zachwyciła. Djurdjevic przyznał, że ta wygrana to tylko "mały krok" w powrocie na właściwe tory i do odzyskania wiary w siebie jego podopiecznych.

 

- Widać, że wszystkim zależy, żebyśmy wyszli z tego dołka. Nie jest to łatwe, ale myślę, że będzie lepiej. To zwycięstwo daje nam nadzieję, ale nie może być euforii. Dalej musimy z pokorą bardzo mocno pracować. Na tym jesteśmy skupieni – zaznaczył.

 

Serbski trener chwalił postawę ŁKS. Jak mówił, pierwszoligowiec w tym meczu nie miał nic do stracenia, ale w jego opinii pokazał też bardzo dobry futbol. - To dobry zespół budowany na solidnych fundamentach. Chce grać w piłkę, nie boi się tego i miał swoje okazje. Widać, że walczy o awans do ekstraklasy i życzę mu wszystkiego dobrego – dodał Djurdjevic.

 

Opiekun łodzian Kazimierz Moskal żałował porażki w takich okolicznościach, lecz - jak ocenił - Lech był zespołem lepszym.

 

- Lech był faworytem i był drużyną lepszą. O ile lepszą – dużo, czy tylko trochę - to już sprawa drugorzędna. Jest mi żal moich zawodników, bo napracowali się 120 minut i w sytuacji, w której trzeba było przerwać akcję na środku boiska, daliśmy sobie strzelić bramkę, która pozbawiła nas dodatkowych emocji w rzutach karnych. Widziałem, że piłkarze też mieli duży niedosyt. Ale nie mamy się absolutnie czego wstydzić i pozostaje nam skupić się na lidze – podkreślił Moskal, który jako piłkarz Lecha wywalczył z tym klubem dwa tytuły mistrza Polski.

 

Klub z Poznania w ostatnich 10 latach pięciokrotnie docierał do finału Pucharu Polski, ale po raz ostatni po trofeum sięgnął w 2009 roku. Kolejne cztery finałowe mecze przegrał. Przed rokiem poznaniacy odpadli już w 1/16 finału z Pogonią Szczecin

mh, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie