Słowo "kryzys" pojawia się bardzo często przy okazji postawy lechitów w ostatnich meczach. Djurdjevic nie ukrywa, że w poznańskim klubie nawet najmniejsze potknięcia traktowane są jako kryzysowe sytuacje.

 

- Jestem w tym klubie już dość długo, przeżyłem różne sytuacje. Mogę powiedzieć, że niemal zawsze jest kryzys, nawet gdy zespół wygrywa. Jedna porażka sprawia, że wszyscy pytają się, +co się dzieje+?. To jest jednak normalna sytuacja, gdy znajdujemy się w wielkim klubie, w którym są duże oczekiwania, emocje i presja na wynik. Wielu ludziom po prostu na tym klubie zależy - mówił na konferencji serbski szkoleniowiec.

 

Poznaniacy po męczarniach we wtorek wyeliminowali z Pucharu Polski beniaminka pierwszej ligi ŁKS Łódź. Bramkę na wagę awansu do 1/16 finału zdobył Joao Amaral w ostatniej minucie dogrywki. Kapitan drużyny Łukasz Trałka przyznał, że trzeba szukać plusów nawet z takiego meczu.

 

Musimy łapać każde pozytywy. Oczywiście wiem, że nie wyglądało to najlepiej, wygraliśmy po dogrywce, w 120. minucie. Czasami zwycięstwa w takich okolicznościach lepiej smakują. Natomiast nie uważam, że jesteśmy w jakimś kryzysie, na ocenę zespołu przyjdzie czas po zakończeniu sezonu. Owszem jesteśmy w słabszej formie, straciliśmy kilka punktów, ale mamy jeszcze wiele kolejek, żeby te straty odrobić - stwierdził.

 

Opiekun "Kolejorza" też stara się szukać pozytywnych aspektów wygranej w Łodzi.

 

- To był dla nas bardzo trudny mecz, widać było, że bardzo chcieliśmy wygrać, a może aż za bardzo. Oddaliśmy na bramkę ŁKS-u 29 strzałów, ale zdobyliśmy tylko jednego gola. Gdzieś presja przeszkadza zawodnikom. Ważne, że awansowaliśmy do kolejnej rundy, kilku zespołów z ekstraklasy już nie ma w Pucharze Polski. Zrobiliśmy malutki krok do przodu, ale też jesteśmy świadomi, w jakiej sytuacji się znaleźliśmy i chcemy z niej jak najszybciej wyjść - zaznaczył.

 

Do Poznania przyjedzie Miedź Legnica, która wprawdzie przegrała ostatnio na własnym boisku z Legią Warszawa 1:4, ale zdaniem Serba, beniaminek radzi sobie w ekstraklasie coraz lepiej.

 

- Grają widowisko, mają w swoich szeregach bardzo dobrych zawodników, przede wszystkim Hiszpanów, którzy są świetnie wyszkoleni. W pierwszych kolejkach mieli trochę problemów, ale +złapali+ już rytm i są bardzo groźni. Ostatnie wyniki pokazują, że jest to zespół wartościowy. Szanujemy ich, ale liczymy przede wszystkim na siebie - podkreślił.

 

Djurdjevic odniósł się także do postawy Portugalczyków - Pedro Tiby i Amarala, którzy po dość udanym początku sezonu, znacznie obniżyli loty.

 

- Pokazali na początku swoje umiejętności, ale myśleli, że to wystarczy. Potem przyszedł gorszy moment dla całego zespołu. Oni cały czas się adaptują do zupełnie nowej sytuacji, do nowych warunków. Uczą się też języka polskiego. Żona Pedro Tiby jest w ciąży i być może ta sytuacja gdzieś się na nim +odbija+. Amaral w Łodzi strzelił bramkę, może to jakiś dobry znak. Ale tak naprawdę cała drużyna nie jest w dobrej formie - tłumaczył.

 

Jak poinformował trener Lecha, blisko kadry meczowej są Maciej Makuszewski, Darko Jevtic oraz Thomas Rogne, którzy w ostatnim czasie leczyli urazy.

 

- Mamy jeszcze dwa dni do meczu i wiele może się wyjaśnić. Może nie będą jeszcze gotowi, by zagrać od pierwszej minuty. Na szczęście po meczu pucharowym w Łodzi nikt nie doznał kontuzji - wyjaśnił szkoleniowiec.

 

Mecz Lecha z Miedzią (niedziela, godz. 18), obejrzy ponad 20 tysięcy widzów. Klub po raz 12. przeprowadza akcję "Kibicuj z klasą", w ramach której zorganizowane grupy dzieci i młodzieży do lat 16 wchodzą za darmo. Chęć udziału w meczu wyraziło ponad 14 tysięcy młodych sympatyków futbolu.