Przede wszystkim Khabib przeprosił na konferencji za swoje zachowanie Komisję Sportową Stanu Nevada. Wciąż był jednak dotknięty tym, że to właśnie na niego spadła największa krytyka.

- Nie rozumiem, że ludzie mówią głównie o tym, że ja przeskoczyłem przez siatkę oktagonu. A co z tego, że Conor mówił źle o mojej religii, o moim kraju, o moim ojcu? Czemu nic się nie mówi o tym, że przyjechał na Brooklyn, zniszczył autobus i o mało nie zabił kilku osób? Czemu nie mówi się o tych rzeczach? Czemu ludzie mówią o moim wybryku? Czemu ludzie ciągle o tym mówią? Nie rozumiem - mówił Dagestańczyk.

Konferencja mistrza UFC w wadze lekkiej trwała tylko kilka minut, podczas których Nurmagomedov odpowiedział w całości na tylko jedno pytanie. W emocjach mówił też o szacunku do rywali, jaki wpoił mu jego ojciec. Stwierdził jednak, że ciężko było o szacunek do takiej świty, jaka towarzyszyła McGregorowi.

- Powiedziałem jemu i całej jego ekipie, że są "maszynami do klepania". Mówiłem też wam, że gdy tylko McGregor znajdzie się w złym położeniu, to będzie klepał. I co dzisiaj się wydarzyło? - zapytał retorycznie Khabib. - Wszyscy mówili o nim, że to podwójny mistrz świata, w dwóch kategoriach wagowych, ale dzisiaj znowu odklepał. Pas jest tutaj, jestem niekwestionowanym, niepokonanym mistrzem wagi lekkiej - dodał "Dagestański Orzeł".

Na koniec konferencji Khabib założył czapkę na głowę i pas na swoje barki, pozował kilka sekund do zdjęć i niespodziewanie wyszedł z sali.