Dziennik „Ekstrabladet” opublikował najnowsze notowanie Football World Ranking, który opiera się na bramkach strzelonych w klubach w okresie ostatnich 52 tygodni. Uwzględniana jest ich liczba oraz punkty przypisywane według takich kryteriów jak trudność ich zdobycia oraz poziom danej ligi. Lista aktualizowana jest w każdy poniedziałek.

 

W ostatniej jej edycji Wilczek z 33 bramkami znalazł się na siódmym miejscu, za Robertem Lewandowskim, który z tą sama liczbą goli, lecz dzięki większej ilości punktów zajął piąte miejsce.

 

Pierwsze miejsce zajmuje Cristiano Ronaldo z 43 bramkami przed Lionelem Messim, który strzelił o jedną mniej. Zdaniem duńskiej gazety należy zauważyć, że na dalszych pozycjach znalazły się takie nazwiska jak Luis Suarez (32), Harry Kane (32) czy Edinson Cavani (31), a najlepszy duński piłkarz zajmuje na liście dopiero 48. miejsce z 24 bramkami. To Christian Gytkjaer, który „nie gra jednak w Superlidze tylko w polskim Lechu Poznań”.

 

„Ekstrabladet” podkreślił: „nasz polski "dziki Wilczek" był we wrześniu jedynym piłkarzem Broendby, który grał na odpowiednim poziomie i doskonale robił to za co mu płacą, czyli strzelał bramki - aż siedem w ostatnich sześciu meczach”.

 

Gazeta zastanawia się nad dalszą karierą 30-letniego piłkarza. "Kontrakt z Broendby wygasa już latem, więc ciekawi jesteśmy, jakie nadejdą propozycje w styczniu, kiedy otworzy się okno transferowe. Tak skutecznego piłkarza przecież trudno nie zauważyć" - skomentowała.

 

Kamil Wilczek przeszedł w styczniu 2016 roku do Broendby z włoskiego Carpi za ok. 200 tysięcy euro.