Pochodzący z Kuby siatkarz już od kilku lat posiada polskie obywatelstwo. Z naszym krajem wiąże go wiele - żona Małgosia Gronkowska zaszczepiła w nim zamiłowanie do polskiej kultury, języka oraz zwyczajów. W dodatku, mimo ofert od reprezentacji Włoch czy Niemiec, Leon podjął decyzję, że chce grać w drużynie znad Wisły. Jego zaangażowanie było zresztą widać przed mistrzostwami świata we Włoszech i Bułarii, gdy odwiedził swoich przyszłych kolegów podczas obozu przygotowawczego w Zakopanem i wziął z nimi udział w kilku treningach.

 

Na debiut w biało-czerwonych barwach będzie musiał jednak poczekać do 24 lipca 2019, gdyż dokładnie wtedy kończy się jego karencja. Do tego czasu możemy się tylko zastanawiać, jak wiele może dać on naszej drużynie. Wiadomo wszak, że umiejętności 26-latek ma ogromne.

 

– Gdyby ktoś miał wątpliwości, że Leon może coś dać tej kadrze, to albo byłby zazdrosny, albo bałby się o swoje miejsce, albo nie znał się na siatkówce. To, co ten chłopak wyprawiał przez kilka ostatnich sezonów jest niesamowite – powiedział kapitan reprezentacji Polski Michał Kubiak w rozmowie z Jerzym Mielewskim.

 

Na dołączenie Leona do drużyny czeka również Bartosz Kwolek.

 

– Leon czuje się Polakiem, mówi po polsku. Ma żonę Polkę. On miał propozycje gry w innych reprezentacjach. Odmówił, bo tu jest jego dom. On w każde wakacje wraca do Polski. Ma mieszkanie w Rzeszowie. Leon dużo dla nas poświęcił. Od dwóch lat mógł grać np. dla Włoch, czy Niemiec, ale czekał. I nagle, gdy może grać dla Polski, zaczynają go hejtować. To jest jeden z najlepszych zawodników na świecie. To że zagra dla nas, to tylko będzie na plus dla reprezentacji. To jest gość, który podniesie poziom treningu i grania – stwierdził ostatnio Bartosz Kwolek w programie "Prawda Futbolu" Romana Kołtonia.

 

Wyniki sondy na temat słuszności występowania Wilfredo Leona w siatkarskiej reprezentacji Polski: