Zarzuty kryminalne postawiono pochodzącemu z Serbii agentowi piłkarskiemu Dejanowi Veljkovicowi, arbitrowi Sebastienowi Delferiere oraz działaczom klubów KV Mechelen i Waasland-Beveren, które to drużyny grały ze sobą w ostatniej kolejce zasadniczej części poprzedniego sezonu.
 
Prokurator Wenke Roggen poinformował, że dwóch menedżerów, oprócz tego, że mieli ukrywać dochody z transferów piłkarzy, próbowało ustawić rezultaty dwóch spotkań Jupiler League, a celem tego działania była uratowanie przed spadkiem z ekstraklasy zespołu KV Mechelen. We wcześniejszych doniesieniach klub ten pojawiał się jako potencjalna "ofiara" procederu.
 
3 marca drużyna FC Antwerp wygrała 2:0 z Eupen, rywalem Mechelen z walce o utrzymanie, m.in. dzięki "jedenastce" podyktowanej za faul, który miał miejsce poza polem karnym. Z kolei osiem dni później, w ostatniej kolejce sezonu regularnego, ekipa Mechelen pokonała Waasland-Beveren 2:0, ale zajęła ostatnie miejsce w tabeli, gdyż Eupen zwyciężyło Royal Excel Mouscron 4:0 i wyprzedziło zdobywcę nieistniejącego już Pucharu Zdobywców Pucharów z 1988 roku lepszym - o jedną - stosunkiem bramek.
 
Veljkovic, który w przeszłości zajmował się transferami do i z klubu KV Mechelen, kontaktował się w sprawie tych spotkań z sędzią Delferierem, choć ten nie prowadził żadnego z nich. Agent obiecał mu jednak rozmaite korzyści w zamian za pomoc w uzyskaniu korzystnych rozstrzygnięć.
 
Ani oskarżeni, ani ich obrońcy nie odnieśli się do zarzutów.
 
Trzęsienie ziemi w belgijskim futbolu, jak media nazwały wielką operację antykorupcyjną, rozpoczęło się w środę. Efektem akcji, w której w samej Belgii wzięło udział ok. 200 funkcjonariuszy, było zatrzymanie trenera, agentów piłkarskich i sędziów. Przeprowadzono rewizje w największych klubach w tym kraju.
 
Skoordynowaną operację policyjną przeprowadzono w siedmiu krajach (Belgia, Francja, Luksemburg, Cypr, Czarnogóra, Serbia i Macedonia). Podczas niej dokonano 57 rewizji, zarekwirowano dokumenty i aktywa, zablokowano niektóre konta bankowe. W różnych wątkach prowadzonego od roku śledztwa dot. korupcji podejrzenia dotyczą dziewięciu belgijskich klubów.
 
W czwartek prokuratura poinformowała, że zatrzymanych zostało łącznie 29 osób. Cztery z nich przebywają poza granicami Belgii, a wobec dwóch z nich wystąpiono w wnioskiem o ekstradycję.
 
W tym gronie byli m.in. szkoleniowiec występującego w Lidze Mistrzów FC Brugge Chorwat Ivan Leko, były dyrektor generalny Anderlechtu Herman Van Holsbeeck, a także Mogi Bayat, który przedstawiany jest w mediach jako agent najlepszych piłkarzy grających w Belgii, a przez wiele lat miał być związany z Anderlechtem. Mocno zaangażowanym w nielegalne działania miał być też Veljkovic, określany jako drugi - obok Bayata - najbardziej wpływowy menedżer w belgijskim futbolu.
 
Leko był w środę przesłuchiwany, a następnie spędził noc w areszcie. Nie zdecydowano jeszcze, czy do czasu wyjaśnienia sprawy szkoleniowiec pozostanie na wolności, czy też zostanie jej pozbawiony.
 
Śledztwo, prowadzone od roku przez belgijską prokuraturę, dotyczy domniemanych oszustw przy transferach i pensjach wypłacanych zawodnikom, ale także ustawianych wyników meczów.
 
Informacje na ten temat dominują w belgijskich mediach, które wyrażają zdumienie rozmiarem skandalu. "To katastrofa dla naszego sportu" - napisał w czwartek dziennik "Het Nieuswblad", a akcję policji gazeta "Le Soir" określiła jako "wyjątkową i bezprecedensową" i oceniła, że z wiadomości, które wyszły na światło dzienne wynika, że "jedyną zasadą w belgijskim futbolu jest brak zasad".
 
W lipcu drużyna narodowa Belgii zajęła trzecie miejsce w mistrzostwach świata w Rosji, co jest największym sukcesem w historii.