31-letni Crawford (33-0, 24 KO) podobnie jak pięć lat młodszy Benavides Jr (27-0, 18 KO) też jest niepokonany, ale w odróżnieniu od swojego najbliższego rywala jest mistrzem trzech kategorii wagowych (lekka, junior półśrednia, półśrednia), i jednym z dwóch najlepszych, obok Wasyla Łomaczenki, pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe.

 

Oczywiście można dyskutować, który z nich jest lepszy, i który na to miano bardziej zasługuje, ale w kontekście walki Crawforda z Benavidesem nie ma to większego znaczenie. Myślę, że Crawford nie jest zachwycony, że jego przeciwnikiem będzie starszy z braci Benavides. Młodszy David, mistrz WBC wagi superśredniej, ma ostatnio problemy. Złapano go na dopingu i zapewne straci mistrzowski pas. 

 

Magik z Omaha nie jest przesadnie skromny, uważa że tak naprawdę tylko Errol Spence Jr byłby dla niego godnym rywalem. No może jeszcze Shawn Porter lub Keith Thurman. Na pytanie o walkę z Mannym Pacquiao odpowiedział, że w jego oczach „Pacman” nie jest dziś prawdziwym mistrzem. Jego zdaniem Lucas Martin Matthysse, któremu odebrał pas regularny WBA zgodził się na ten pojedynek jedynie ze względów finansowych, i nie był do niej przygotowany. A sam pas nie ma takiej wartości jak prawdziwe mistrzostwo, regular to jest jak srebrny medal, wicemistrzostwo, nic więcej, takie są fakty – argumentuje. I ma sporo racji.

 

A co do Benavidesa Jr? Owszem, to niezły bokser, wygrał 27 walk, 18 z nich zakończył przed czasem, więc nie ma o czym dyskutować. Taki rekord na ogół nie kłamie, ale potrafi przekłamywać rzeczywistość. Crawford nie mówi tego wprost, ale wbija szpilkę w swojego najbliższego rywala. Nie oznacza to jednak, że go lekceważy. Wie też, że w drodze na szczyt wagi półśredniej nie może się potknąć. Jednego z mistrzów, tego najsłabszego, Jeffa Horna (WBO) pokonał przed czasem. Na starcie ze Spencem Jr musi j trochę poczekać, ich ewentualny pojedynek ma wygenerować sporo pieniędzy, a obaj w systemie pay per view jeszcze niewiele znaczą.

 

Jest jeszcze jeden aspekt pojedynku z Benavidesem Jr. Omaha, gdzie najczęściej walczy Crawford, to nie jest Las Vegas, czy Nowy Jork. Z dala od bokserskich świątyń trudniej skupić na sobie uwagę ważnych mediów. Owszem, walka zostanie pokazana w telewizji, obejrzy ją sporo ludzi, ale czy będzie się o niej wiele mówić? Mam wątpliwości.

 

A Crawford nie jest młodzieniaszkiem, on się śpieszy, chce tylko wielkich walk, udowodnił już że stać go na wielkie rzeczy. I w starciu z Benavidesem Jr zapewne to po raz kolejny potwierdzi.

 

Czy młodszy rywal ma jakieś szanse? Jest sporo wyższy (186 cm – 173 cm), ma większy zasięg (185 – 178), ale w tym starciu decydujące będą umiejętności i szybkość. A to są argumenty Crawforda, dodatkowo okraszone fantazją „Czarodzieja” z Omaha.