Maciej Turski: Już oficjalnie można powiedzieć, że jesteś kolejnym bohaterem gali KSW 46. Twoim rywalem będzie Francuz - Salahdine Parnasse. Spodziewałeś się takiego zestawienia?

 

Marcin Wrzosek: Wiedziałem już o tym od kilku tygodni. Wiadomo, że włodarze KSW najpierw informują zawodników, a dopiero potem media. Jestem bardzo zadowolony, że dostałem takiego przeciwnika. Nie jestem już zawodnikiem na tzw. dorobku, dlatego też nie spodziewam się, że będę dostawał łatwych przeciwników. Walka z Parnassem to świetne wyzwanie na tym etapie kariery. Myślę, że to jest eliminator do walki o pas w kategorii piórkowej.

 

Jeśli chodzi o Salahdine Parnasse to wdarł się przebojem do organizacji KSW. Pokonał Łukasza Rajewskiego oraz Artura Sowińskiego. Co dostrzegłeś w nim na podstawie tych dwóch pojedynków?

 

Stoczył dwie naprawdę bardzo dobre walki, które rozpoczęły jego karierę w KSW. Ma duże umiejętności i jest wszechstronny. Prezentuje fenomenalną stójkę i zaprezentował ją polskim kibicom. Nie oczekuję już łatwych pojedynków. Walka z Francuzem motywuje mnie do treningów. Gdybym dostał przysłowiowego "ogóra" na przetarcie, to podejrzewam, że wcale nie chciałoby mi się trenować. Czuję, że walka z Parnasse wyciągnie ze mnie to co najlepsze.

 

Rajewski i Sowiński oddali mu pole, ale ty jesteś takim zawodnikiem, który lubi dyktować warunki w klatce. Chociażby twoja ostatnia walka pokazała, że wywierasz presję na rywalu i zniechęcasz ich do walki.

 

Myślę, że Parnasse ma tego świadomość. Jestem najbardziej wszechstronnym i doświadczonym z jego dotychczasowych przeciwników z KSW. Łukasz i Artur zaczęli grać w jego grę, ale ja jestem zawodnikiem, który stara się rozdawać karty. Nigdy nie daję pola do popisu moim rywalom, tylko staram się wywierać na nich presję poprzez "miksowanie" uderzeń z obaleniami. Taka jest właśnie istota MMA, żeby być wszechstronnym.

 

Cała rozmowa z Marcinem Wrzoskiem w załączonym materiale wideo.