Maciej Turski: Czujesz się już jak w domu? Po raz kolejny odwiedzasz nasz kraj i przebywasz tu coraz częściej.

 

Kleber Koike Erbst: Czasami myślę o przeprowadzce do Polski... W ostatnich latach bywam tu częściej niż w swojej ojczyźnie, w Brazylii. W Polsce czuję się znakomicie i brakuje mi tej polskiej atmosfery, kiedy mnie tu nie ma.

Nie jesteś w Polsce przez przypadek, bo niedawno ogłoszono Twój kolejny pojedynek. Walka z Mateuszem Gamrotem będzie drugim najważniejszym pojedynkiem gali KSW 46, czyli najprawdopodobniej najlepszej sportowo gali tego roku. Naprawdę wysoko w karcie walk.

Byłem nieco zaskoczony, bo nigdy tak wysoko nie byłem w rozpisce. To było moje marzenie. Jestem zaskoczony, ale zarazem szczęśliwy. Wiem, jakie to będzie wielkie wydarzenie. Zdaję sobie sprawę i jestem pewny, że z Mateuszem damy jednak pojedynek, który spełni oczekiwania fanów.

Zaskoczyła Cię propozycja walki z Mateuszem Gamrotem? Starcie z mistrzem innej kategorii wagowej to nie jest codzienność.

Na początku byłem, i to bardzo. Nie ukrywam, że te rozmowy trwały naprawdę długo. Cieszę się, że Mateusz traktuje mnie jako godnego przeciwnika. Mogliśmy prowadzić negocjacje, w której kategorii powinniśmy się zmierzyć. Ostatecznie jesteśmy w piórkowej i tutaj spróbuję go pokonać.

Nie masz wrażenia, że ktoś wchodzi do Twojego królestwa? Nie masz pasa, ale na pewno w środku czujesz się mistrzem. Teraz Mateusz spróbuje odebrać to, co należy do Ciebie.

Na pewno po części można to w taki sposób analizować. Jest to rodzaj wizyty niezapowiedzianego gościa, ale z drugiej strony, na tym poziomie muszę być gotowy na takie wyzwania. Jako mistrz jestem świadomy, że muszę akceptować wyzwania, które mogą przyjść z każdej strony - innej kategorii wagowej czy innej organizacji. Mistz musi zachować odpowiednią czujność... i być elastyczny.

Wasz pojedynek reklamowany jest przede wszystkim faktem, że Gamrot może jako pierwszy zawodnik w historii dzierżyć dwa pasy mistrzowskie jednocześnie. Nie czujesz, że w ten sposób nieco dyskredytuje się Twoje osiągnięcia, Twoją pozycję w KSW?

Doskonale to rozumiem. Na tym po prostu polega biznes. Taki pomysł sprawdził się w przypadku McGregora i organizacji UFC. Nie mam o to pretensji. Na końcu liczy się zysk, a zawodnicy muszą zarobić odpowiednie kwoty. Ja cały czas jednak pozostaję samurajem, z japońskim nastawieniem do sztuk walki. Zrobię wszystko, żeby Mateusz jednak nie przeszedł do historii. Chcę zdobyć pas, dać szansę innym pretendentom, a być może w przyszłości zdobyć pas drugiej kategorii wagowej.

Sam nie myślałeś o wycieczce do wyższej kategorii?

Na pewno to byłaby fajna historia. Pas dla mnie nigdy nie był priorytetem. Zawsze chciałem dawać przede wszystkim dobre walki, a przede mną najbliższy cel w postaci Mateusza. Na tym się skupiam.

Prezentujecie nieco odmienne style. Niby obaj macie do czynienia z parterem, ale on wywodzi się z zapasów, a Ty z ju jitsu. Jak podoba Ci się konfrontacja takich stylów?

Nie jestem w stanie przewidzieć jak będzie to wyglądało. Jestem pewny, że to będzie dla mnie jedno z najtrudniejszych wyzwań w karierze. Ale dla Mateusza również to będzie ciężka przeprawa. Ja będę dążył do zwycięstwa i najlepiej jeszcze przed czasem.

W kategorii piórkowej dzieje się coraz więcej. Sporo nowych twarzy, wielu zawodników, a dodatkowo zagościł w niej Gamrot. Chyba nie ma na co narzekać.

Od zawsze była bardzo ciekawa, ale dobrze, że organizacja dba o jeszcze wyższy poziom sportowy. Mam poczucie, że nieco zmienia się teraz historia KSW, która była budowana starciami kategorii ciężkiej. Teraz do głosu dochodzą niższe kategorie wagowe. Walki lżejszych zawodników mogą przynosić wiele emocji i promować sporty walki w nieco inny sposób. Cieszę się, że mogę czuć się mistrzem tej kategorii i być jej częścią.

Coraz większą rolę odgrywają także zagraniczni zawodnicy. Dricus Du Plessis oraz Roberto Soldić na KSW 45 po raz kolejny pokazali, że na poziomie mistrzowskim takie walki przynoszą również sporo emocji i mają sens. Tobie też rośnie zagraniczny pretendent w postaci Salahdine'a Parnasse.

KSW nie może od tego uciekać, bo stają się międzynarodowym produktem. Ja czekam na walkę z Parnasse i jestem pewny, że to byłoby wielkie widowisko. Na pewno pojedynek dałby również wiele radości polskim kibicom ze względu na wysoki poziom sportowy. Ja nie jestem Polakiem, ale czuję się tu coraz lepiej. Naprawdę doceniam szansę w jaki sposób zostałem potraktowany przez KSW. Takiej szansy nie otrzymałem nawet w swoim kraju.

Rozmowa z Kleberem Koike Erbstem w załączonym materiale wideo!