Zawodniczki Ślęzy wygrały co prawda drugi mecz na wyjeździe – na inaugurację pokonały w Poznaniu Eneę AZS 91:50, ale pomimo pewnego zwycięstwa w Gdańsku trener Arkadiusz Rusin nie był specjalnie zadowolony z postawy drużyny.

 

- Na początku sezonu często dochodzi do niespodzianek, bo w lidze pojawiają się nowe zespoły, których za dobrze nie znamy. W tej sytuacji cieszy głównie zwycięstwo oraz to, że obyło się bez kontuzji. Styl wygranej nie do końca mnie satysfakcjonuje, bo sporo do życzenia pozostawiała w pierwszej połowie nasza postawa w defensywie. Po przerwie spisywaliśmy się lepiej w tym elemencie, ale z kolei w ataku traciliśmy rytm i przytrafiały nam się głupie straty. Tę część w dużej mierze przechodziliśmy – analizował szkoleniowiec gości.

 

Gdańszczanki poniosły drugą wysoką porażkę, bo w pierwszym spotkaniu uległy w Krakowie Wiśle CanPack 59:104. Przeciwko Ślęzie zadebiutowała Martyna Koc, ale beniaminek nadal nie może liczyć pod koszem na wsparcie kontuzjowanej kanadyjskiej środkowej Emily Potter. Ekipę gospodarzy dopingowała nie tylko pełna hala kibiców, ale także trzech muzyków grających na instrumentach dętych.

 

- Wcześniej Wisła, a teraz Ślęza pokazały nam na czym polega rywalizacja w ekstraklasie. Z tygodnia na tydzień jesteśmy jednak coraz bardziej zgrani i spisujemy się lepiej. Największym mankamentem w tym meczu były przestoje, za pozytyw mogę natomiast uznać wygraną drugą kwartę oraz to, że w pierwszej połowie nawiązaliśmy w miarę wyrównaną walkę. Generalnie gramy o inne cele niż Ślęza, ale mamy nadzieję, że za sezon, może dwa uda nam się dorównać wrocławiankom – skomentował trener Politechniki Rafał Knap.

 

Zawodniczki beniaminka, w składzie których jest sześć studentek patronackiej uczelni, nie ukrywają, że wciąż uczą się ekstraklasy. Ciągle walczymy, ale głównie z tremą. Ślęza to bardzo silny zespół, który udzielił nam kolejnej srogiej lekcji. Małymi krokami budujemy jednak drużynę na przyszłość. W tym spotkaniu przydarzyło nam się za dużo przestojów, ale mamy też po nim świadomość, że nawet z tak dobrymi ekipami jesteśmy w stanie podjąć walkę – powiedziała kapitan Politechniki Agnieszka Haryńska.