W niedzielę w Nagoi rozpoczęła się trzecia faza mundialu z udziałem sześciu reprezentacji. W grupie G gospodynie postawiły się Serbii tylko w trzeciej partii, ale cały mecz przegrały dość gładko 0:3. Po wysokim zwycięstwie mistrzynie Europy są już jedną nogą w półfinale i mogą sobie pozwolić nawet na porażkę w kolejnym spotkaniu przeciwko Włoszkom.

 

Trener Serbii Zoran Terzic nie ukrywał, że pokonanie Japonek 3:0 na ich własnym terenie to niemałe osiągnięcie.

 

- Jesteśmy niezwykle zadowoleni i szczęśliwi z tego meczu. 80 procent naszych pojedynków z Japonią kończyło się w tie-breaku. Zagraliśmy dziś dobrze szczególnie w defensywie. Jesteśmy o krok od półfinału, ale pokażemy jeszcze tutaj naszą najlepszą siatkówkę" - mówił szkoleniowiec.

 

Więcej emocji przyniosło starcie Chinek i Amerykanek. Broniące tytuły siatkarki USA, dzięki skutecznej grze w ataku w drugim i trzecim secie, objęły prowadzenie 2:1. W czwartej odsłonie Chinki miały kilkupunktową przewagę (20:16), ale rywalki doprowadziły do remisu (22:22). Brakowało im już tylko dwóch piłek do zwycięstwa, lecz Azjatki doprowadziły do tie-breaka, w którym prowadziły od samego początku.

 

Trenerka reprezentacji Chin Jenny Lang Ping, która w przeszłości prowadziła ekipę USA, przyznała, że to był wielki mecz. "Amerykanki grały bardzo szybko, a my musiałyśmy zagrać naprawdę wyjątkowo solidnie, by zwyciężyć. W tym meczu wiele się działo, wiele też się nauczyłyśmy. Nie możemy się już doczekać kolejnego pojedynku" - podsumowała.

 

W poniedziałek w grupie H Amerykanki zmierzą się z Holenderkami, a w grupie G Japonki z niepokonanymi w turnieju Włoszkami.

Transmisje meczów mistrzostw świata siatkarek na sportowych antenach Polsatu.