Po zwycięstwie 3:1 z Włoszkami w ostatnim meczu trzeciej fazy grupowej i awansie z pierwszego miejsca, zespół z Bałkanów trafił na Holandię, która kilka dni wcześniej nieoczekiwanie pokonała Stany Zjednoczone 3:2 i wyrzuciła Amerykanki z turnieju. W tamtym meczu szczególnie dobrze zaprezentowała się Lonneke Sloetjes, która zdobyła aż 38 punktów. Tym razem 27-letnia atakująca nie była już tak skuteczna, notując dziesięć "oczek".

 

Serbki solidnie odrobiły bolesną lekcję, jakiej udzieliły im Holenderki w drugiej fazie turnieju. Rozgrywany nieco ponad tydzień wcześniej mecz zakończył się pewnym zwycięstwem podopiecznych Jamiego Morrisona (3:0), a w drugim secie na tablicy wyświetlał się nawet wynik 20:12. Rewanż w Yokohamie należał jednak do Serbek, które nie bez problemów osiągnęły swój największy dotychczasowy sukces w imprezie tej rangi.

 

Trzecią najskuteczniejszą zawodniczką w ekipie z południa Europy okazała się Milena Rasić, która zanotowała dwanaście punktów. Mocną stroną Serbek w tym spotkaniu była gra w obronie. Mistrzynie Europy zdobyły prawie trzykrotnie więcej punktów po bloku niż ich rywalki. Nie za dobrze funkcjonowała za to zagrywka, w tym elemencie skuteczniejsze były Holenderki.

 

W finale Serbki zmierzą się z Włoszkami lub Chinkami.

 

Pierwszy mecz półfinałowy:

 

Serbia - Holandia 3:1 (25:22, 26:28, 25:19, 25:23)