Finał będzie drugim spotkaniem reprezentacji Serbii i Włoch w turnieju rozgrywanym w Japonii. |Pierwszy raz zagrały ze sobą 16 października, w trzeciej rundzie, gdy oba zespoły miały już zapewniony awans do półfinału. Mecz, którego stawką było pierwsze miejsce w grupie wygrała ekipa z Bałkanów 3:1.

 

W całym turnieju oba zespoły przegrały łącznie tylko trzy spotkania. W drugiej rundzie Serbia uległa Japonii 1:3 i Holandii 0:3, ale wtedy była już pewna awansu do czołowej szóstki.

 

Włoszki przez pierwszą rundę przeszły jak burza, w pięciu meczach straciły tylko jednego seta (3:1 z Chinami). W drugiej też nikomu nie uległy, a po jednej partii oddały tylko Rosjankom i Amerykankom. Ich jedyna porażka to ta, za którą w sobotę będą miały okazję zrewanżować się Serbii.

 

Kto jest faworytem wielkiego finału? Zapytaliśmy o to byłego reprezentantem Polski w siatkówce, trenera i komentatora Polsatu Sport Macieja Jarosza.

 

- Trudno jest jednoznacznie powiedzieć. Myślę, że ten mecz będzie spotkaniem drużyn o podobnych stylach i możliwościach. Zarówno Egonu jak i Bosković są dwiema znakomitymi indywidualnościami, które grają na tych samych pozycjach, czyli na ataku. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić kto jest faworytem. Myślę, że to będzie bardzo zacięte spotkanie, w którym ogromną rolę odegra też przygotowanie fizyczne. To jest ostatni mecz trzytygodniowego turnieju. W zależności od tego, który zespół lepiej przygotował się fizycznie do mistrzostw, ten może wygrać.

 

W piątkowych półfinałach Serbia pokonała 3:1 Holandię, a grające później Włoszki wygrały 3:2 z Chinkami. Ich potyczka z mistrzyniami olimpijskimi i wicemistrzyniami świata sprzed czterech lat była wyjątkowo zacięta i kosztowała je sporo sił. Czy to może mieć wpływ na postawę Włoszek w finale?

- Może mieć znaczenie, tym bardziej, że trener Davide Mazzanti prowadząc ekipę włoską praktycznie od początku do końca grał jedną szóstką. W drużynie serbskiej natomiast było więcej luźniejszych i swobodniejszych momentów, gdzie ten zespół nie wychodził w pełnym, podstawowym składzie. Kończyło się to, co prawda porażkami, ale i tak te wszystkie cele były realizowane - uważa Jarosz.

 

Na mistrzostwach świata Serbia (wcześniej także jako Jugosławia oraz Serbia i Czarnogóra) grała z Włochami pięć razy. Wygrała cztery z tych spotkań. Jedynej porażki doznała w 2010 roku, gdy te drużyny walczyły o miejsca 5-8.

W 2007 roku finał Włochy - Serbia kończył mistrzostwa Europy. Wtedy zespół z Półwyspu Apenińskiego pierwszy raz zdobył złoty medal zwyciężając 3:0.

 

Serbia, wliczając osiągnięcia Jugosławii oraz Serbii i Czarnogóry, już osiągnęła swój najlepszy rezultat w historii startów w mistrzostwach świata. Poprzednim jej największym osiągnięciem był brązowy medal wywalczony w 2006 roku. Wtedy turniej rozgrywany był również w Japonii.

 

Jeżeli w sobotnim finale pokona Italię, będzie siódmym zespołem, który może pochwalić się tytułem mistrzyń świata. Włoszki już mają na koncie złoty medal, wywalczyły go w 2002 roku na turnieju w Niemczech. Tytuł mistrzowski zdobywały także Rosja (7 razy, także jako Związek Radziecki), Kuba (3 razy), Japonia (3 razy), Chiny (2 razy) i Stany Zjednoczone, które w tym roku zajęły piąte miejsce.

 

Amerykanki nie obroniły więc złota sprzed czterech lat, za to Włoszki poprawiły swój wynik z 2014 roku. Wtedy przegrały spotkanie o brąz ulegając 2:3 Brazylii. Osiem lat wcześniej także miały szansę na trzecie miejsce, ale przegrały 0:3... Serbii i Czarnogórze.

 

Obie ekipy, które w sobotę spotkają się w Jokohamie naszpikowane są gwiazdami światowej siatkówki, ale nawet w tak zacnym gronie na pierwszy plan wysuwają się wyczyny Paoli Ogechi Egonu. Pochodząca z Nigerii włoska atakująca zdobyła już 291 punktów i w tej klasyfikacji nie ma sobie równych w turnieju w Japonii (drugie miejsce zajmuje Holenderka Lonneke Slöetjes z 261 punktami). Prawdziwy pokaz skuteczności Egonu dała w piątek, podczas półfinałowego meczu z Chinkami - zdobyła 45 punktów! W zespole Włoch są także najlepiej blokująca na turnieju Anna Danesi i najlepiej serwująca Ofelia Malinov.

 

Czy te gwiazdy zdołają powstrzymać Tijanę Boškovic i (167 pkt.) i Brankicę Mihajlovic (151 pkt.) - najlepiej atakujące siatkarki Serbii, przekonacie się oglądając transmisję finału w Polsacie Sport Extra.

 

Plan transmisji meczów MŚ siatkarek w Polsacie Sport Extra - sobota 20.10.2018:

 

godz. 10.20 - mecz o 3. miejsce Holandia - Chiny

godz. 12.30 - finał Serbia - Włochy