Bayern zajmuje dopiero szóste miejsce w tabeli Bundesligi po tym, jak od trzech meczów pozostaje bez zwycięstwa. W ostatniej kolejce, po dotkliwej porażce 0:3 z Borussią Moenchengladbach, zespół żegnały gwizdy Allianz Areny. W poważnym kryzysie są gwiazdy zespołu, klub nie wzmocnił się odpowiednio przed sezonem, a kilka najlepszych piłkarzy skłóconych jest z nowym trenerem Niko Kovacem. Kryzys w szatni dosięgnął między innymi Jamesa Rodrigueza i Arjena Robbena.
 
Nad Monachium zebrały się czarne chmury, a rozwiać je spróbowali szefowie klubu. Karl-Heinz Rummenigge i Uli Hoeness w towarzystwie Hasana Salihamidzicia zwołali specjalną konferencję prasową, na której postanowili zabrać głos na temat krytyki spływającej na klub z każdej możliwej strony.
 
- Chcemy powiedzieć wszystkim, że nie zamierzamy dłużej tego znosić. Nie pozwolimy sobie na poniżanie i oszczerstwa. Będziemy bronić naszych piłkarzy, trenera i cały klub. Nie chcemy winić mediów, ale chcemy, żebyście mówili o faktach. Jak gramy źle, nie zasługujemy na pochwały. Ale bezpodstawnie niszczycie pewność siebie profesjonalistów, którzy się z nami identyfikują - powiedział Rummenigge.
 
- Zostałem oskarżony o wiele rzeczy związanych z trenerem Niko Kovacem. My doceniamy jego pracę. To, co mówicie na jego temat jest szokujące i poniżające. Ta krytyka mnie boli i zamierzam go bronić - dodał Salihamidzić.
 
Rummenigge nawiązał także do fatalnego okresu reprezentacji Niemiec. "Neuer, Boateng i Hummels to świetni zawodnicy. Krytyka mediów wydaje się nie mieć granic. Czy jeden błąd to powód, by tak krytykować?" - powiedział 63-latek.
 
Dziennikarze nie pozostali dłużni i podjęli polemikę. Jeden z dziennikarzy Bilda zapytał Hoenessa o zbyt pochopną sprzedaż Juana Bernata do Paris Saint-Germain. "Niemal w pojedynkę był odpowiedzialny za fakt, że prawie odpadliśmy z Sevillą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów" - powiedział wyraźnie podenerwowany jeden z szefów mistrza Niemiec.
 
Dziennikarze trafnie zauważyli, że zaledwie kilka minut wcześniej szefowie powołując się na niemiecką konstytucję prosili o unikanie personalnych ataków. Przyparci do muru szefowie Bayernu grozili mediom procesami wytaczanymi w różnych sprawach, a te szły na wymianę ciosów i cała konferencja została w Niemczech odebrana bardzo negatywnie...