W premierowej partii przewagę szybko zaczęły budować Włoszki (4:8). Ich sposobem na rywalki było celowanie zagrywką w Biankę Busę (co powodowało wyłączenie tej zawodniczki z ofensywy), szczelny blok oraz kapitalna skuteczność Paoli Egonu. Serbki sprawiały wrażenie poddenerwowanych stawką meczu i nie były w stanie złapać punktowego kontaktu z rywalkami (12:16, 16:21). Gdy Busa na czystej siatce posłała piłkę w aut, ekipa Italii miała piłkę setową (19:24), a Miryam Sylla zamknęła partię skutecznym atakiem (21:25).

 

Druga odsłona to zwrot o 180 stopni. Tym razem to podopieczne trenera Zorana Terzicia niszczyły rywalki zagrywką, gnębiąc zwłaszcza Syllę, którą w trakcie seta musiała zastąpić Elena Pietrini. W środkowej części seta Serbki zbudowały wyraźną przewagę (16:11), a w końcówce rywalki nie miały już nic do powiedzenia. Gra siatkarek Italii siadła, zniknęła gdzieś skuteczność Egonu. Skutecznie za to prezentowała się Tijana Boskovic, a dwa ostatnie punkty tego seta – po atakach blok-aut – wywalczyła Brankica Mihajlovic (25:14).

 

Set numer trzy przyniósł wreszcie wyrównaną walkę obu ekip (7:7, 12:12). Później, dzięki dobrej dyspozycji Egonu, przewagę uzyskały Włoszki (13:16), ale ekipa z Bałkanów odrobiła straty (18:18). W kolejnych akcjach Mihajlovic oszukała blok, a Egonu przestrzeliła atak i zrobiło się 20:18 dla Serbii. Emocje sięgnęły zenitu, gdy Włoszki odrobiły straty po kapitalnym bloku Egonu na Mihajlovic. Kilka minut później serbska przyjmująca zderzyła się z blokiem Sylli i to siatkarki Italii miały piłkę setową (22:24). Wściekła Mihajlovic odpowiedziała skutecznym atakiem, ale po chwili Egonu rozstrzygnęła losy tej partii (23:25).

 

Podrażnione Serbki lepiej rozpoczęły czwartą odsłonę (4:1). Na pierwszej przerwie miały już sześć oczek zaliczki (8:2), a z ośmiu oczek, aż pięć zapisała na swym koncie Boskovic. Siatkarki Italii szybko złapały kontakt z rywalkami (9:8), ale po chwilowym przestoju, Serbki znów odskoczyły (17:11). W końcówce jeszcze raz Włoszki zbliżyły się do przeciwniczek (19:17), siatkarki z Bałkanów nie dały już jednak sobie wydrzeć zwycięstwa. Seta zakończył autowy atak Egonu (25:19).

 

W tie-breaku, po efektownym ataku Egonu, włoskie siatkarki miały minimalną przewagę przy zmianie stron (7:8). Później to Serbki odskoczyły na dwa oczka (10:8). Włoszki nie rezygnowały, ale siatkarki trenera Terzicia utrzymywały przewagę. Przy stanie 13:12 siatkarki Italii miały w górze piłkę na wyrównanie, ale to Serbki skutecznie zakończyły nerwową akcję i wywalczyły piłkę meczową. W kolejnej akcji błąd Włoszek zakończył to emocjonujące i stojące na wysokim poziomie spotkanie (15:12).

 

Najwięcej punktów: Tijana Boskovic (26), Brankica Mihajlovic (19), Stefana Veljkovic (10), Milena Rasic (10) – Serbia; Paola Egonu (33), Lucia Bosetti (14), Miryam Sylla (10) – Włochy. Serbki lepiej punktowały we wszystkich elementach: atak (63–60), blok (10–7), zagrywka (6–4); popełniły też mniej błędów własnych od rywalek (24–30).

 

Mistrzostwa, które od 29 września rozgrywano w Japonii zakończyły się sukcesem drużyn europejskich. Aż trzy reprezentacje ze Starego Kontynentu znalazły się w czołowej czwórce. Tytuł po raz pierwszy w historii wywalczyła Serbia. Drużyna z Bałkanów jest aktualnym mistrzem Europy (Gruzja-Azerbejdżan 2017) oraz wicemistrzem olimpijskim (Rio de Janeiro 2016).

 

Brązowy medal wywalczyły Chinki po zwycięstwie nad reprezentacją Holandii 3:0 (25:22, 25:19, 25:14). W meczu o piąte miejsce siatkarki Stanów Zjednoczonych pokonały Japonię 3:1 (25:23, 25:16, 23:25, 25:23).

 

Serbia – Włochy 3:2 (21:25, 25:14, 23:25, 25:19, 15:12)

 

Serbia: Maja Ognjenovic, Tijana Boskovic, Brankica Mihajlovic, Stefana Veljkovic, Bianka Busa, Milena Rasic – Silvija Popovic (libero) oraz Jovana Stevanovic. Trener: Zoran Terzić.
Włochy: Ofelia Malinov, Paola Egonu, Lucia Bosetti, Anna Danesi, Miryam Sylla, Cristina Chirichella – Monica De Gennaro (libero) oraz Carlotta Cambi, Elena Pietrini. Trener: Davide Mazzanti.