Hiszpański szkoleniowiec dość niespodziewanie podpisał kontrakt z "Królewskimi" tuż przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Rosji. Stracił przez to posadę selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. W trakcie okienka transferowego nie przeprowadził znaczących wzmocnień - wręcz przeciwnie, stracił Cristiano Ronaldo. Dlatego też fani Realu Madryt z lekkim niepokojem czekali na początek sezonu.

 

A ten nie jest udany. Zaczęło się obiecująco, bo od trzech kolejnych zwycięstw, ale w końcu pojawił się kryzys, który trwa do dzisiaj. Real nie wygrał żadnego z ostatnich pięciu spotkań, przegrywając cztery z nich! Do tego dopiero w sobotę Marcelo przerwał długą serię minut bez strzelonego gola (licznik zatrzymał się na 481).

 

Strata do prowadzącej Barcelony nie jest jeszcze najwyższa, bo wynosi tylko cztery punkty, ale biorąc pod uwagę zbliżające się El Clasico (już w sobotę) Florentino Perez może czuć zdenerwowanie. Na ten moment wydaje się, że Lopetegui poprowadzi klub we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów z Viktorią Pilzno. Co będzie dalej?

 

Hiszpańskie media na razie ze spokojem monitorują sytuację trenera, ale "Corriere dello Sport" już wydało wyrok. Zastępcą Lopeteguiego ma zostać Antonio Conte. Byłby to wybór dość niespodziewany, gdyż były szkoleniowiec Chelsea nie przepada za ofensywnym stylem gry, a to w Realu jest bardzo istotne. Dodatkowo często popada w konflikty z władzami bądź też największymi gwiazdami zespołu. Piłkarze często nie chcą "umierać" za tego szkoleniowca.

Nie można oczywiście odmówić mu braku sukcesów, gdyż już w pierwszym sezonie sięgnął wraz z "The Blues" po mistrzostwo Anglii. Rok później dołożył też Puchar Anglii.

 

Conte pozostaje bez pracy od lipca 2018 roku, kiedy to został zwolniony z Chelsea.