Była to konfrontacja czołowych drużyn pierwszej ligi. Wystarczy powiedzieć, że Raków to lider rozgrywek, natomiast ŁKS w roli beniaminka spisuje się znakomicie i przed tym spotkaniem plasował się na trzeciej pozycji. Szkoleniowcy obu drużyn nie szczędzili komplementów pod adresem rywala.

 

- Gramy z najlepszym zespołem pod względem posiadania piłki, gry kombinacyjnej oraz kreowania sobie sytuacji. Uważam, że w tej chwili jest to najmocniejsza drużyna, więc zapowiada się ciekawe spotkanie - powiedział przed pierwszym gwizdkiem trener Rakowa Marek Papszun.

 

- Raków przede wszystkim chce grać w piłkę, dominować na boisku i stwarzać sobie sytuacje, z których potem biorą się bramki. Wydaje mi się, że stąd też nieprzypadkowa pozycja lidera - wypowiedział się opiekun gości Kazimierz Moskal.

 

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do ŁKS-u, który nie miał problemów ze stwarzaniem sobie sytuacji. Jedną z nich wykorzystał w 14. minucie Rafał Kujawa, który strzałem z przewrotki zapenił prowadzenie swojej drużynie. Jeszcze przed przerwą blisko trafienia do siatki był jego klubowy kolega, Jan Sobociński - aczkolwiek byłoby to trafienie samobójcze...

 

Minimalny wynik na korzyść gości utrzymał się niemal do samego końca. Długo wydawało się, że łodzianie bedą pierwszym zespołem w tym sezonie, który pokona Raków na ich boisku, a jednocześnie przerwie ich znakomitą passę. Tak się jednak nie stało, ponieważ w doliczonym czasie gry w polu karnym rywala padł na murawę Andrzej Niewulis, a sędzia podyktowal rzut karny dla czerwono-niebieskich. Jedenastkę na bramkę zamienił Arkadiusz Kasperkiewicz, natomiast arbiter chwilę później zakończył spotkanie.

 

To nie był jednak koniec emocji na stadionie przy ul. Limanowskiego, ponieważ tuż po końcowym gwizdku doszło do sporej przepychanki wśród zawodników obu ekip. Prawdopodobnie powodem była decyzja sędziego o podyktowaniu karnego dla Rakowa, z czym nie mogli pogodzić się piłkarze ŁKS-u. Jeszcze przed końcem meczu z boiska wyleciał Lukas Bielak.

 

Podział punktów sprawił, że Raków utrzymał pięć oczek przewagi nad trzecim ŁKS-em oraz powiększył różnicę nad drugą Sandecją Nowy Sącz, która w tej kolejce przegrała na wyjeździe z Puszczą Niepołomice 0:1. Ponadto częstochowianie zanotowali trzeci ligowy remis z rzędu.

 

Raków Częstochowa - ŁKS Łódź 1:1 (0:1)

Bramki: Kasperkiewicz 90 (k) - Kujawa 14.

 

Raków: Michał Gliwa - Arkadiusz Kasperkiewicz, Andrzej Niewulis, Kamil Kościelny (82. Tomas Petrasek) - Piotr Malinowski, Marcin Listkowski, Petr Schwarz (46. Adam Radwański), Miłosz Szczepański, Maciej Domański, Karol Mondek (71. Patryk Kun) - Szymon Lewicki

 

ŁKS: Michał Kołba - Jan Grzesik, Kamil Juraszek, Jan Sobociński, Artur Bogusz - Maciej Wolski, Lukas Bielak, Łukasz Piątek, Wojciech Łuczak (70. Bartłomiej Kalinkowski), Piotr Pyrdoł - Rafał Kujawa (81. Jewhen Radionow)

 

Żółte kartki: Niewulis - Grzesik, Kujawa, Bielak, Wolski

 

Czerwona kartka: Bielak (90, za drugą żółtą)