- Nie ma chyba dyscypliny sportu w Polsce, która z odzyskaniem niepodległości i ludźmi, którzy tę niepodległość dla nas odzyskali swoją krwią, swoją walką, swoim bohaterstwem, byłaby związana bardziej. Ludźmi odważnymi, ludźmi wysportowanymi, ludźmi inteligentnymi, stanowiącymi kwiat polskiej inteligencji tamtego czasu. Myślę tutaj o żołnierzach Legionów, o legionistach, o oficerach Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego. Myślę o żołnierzach I i III Brygady Legionów, którzy po kryzysie przysięgowym zostali internowani przez Niemców i osadzeni w oflagu w Szczypiornie. Tam właśnie oni pierwsi zagrali w to, co dzisiaj nazywamy piłką ręczną - dodał prezydent, któremu na jubileuszowej gali towarzyszyła małżonka Agata Kornhauser-Duda.

 

W sali Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w piątkowy wieczór obecni byli niemal wszyscy, którzy zapisali się w historii polskiej piłki ręcznej - m.in. trenerzy, działacze, a także zawodnicy drużyny narodowej kobiet i mężczyzn.

 

Do podziękowań i życzeń prezydenta dołączył się także minister sportu Witold Bańka.

 

Pod koniec 1917 roku w obozie jenieckim w Szczypiornie, obecnie jednej z dzielnic Kalisza, piłkę ręczną, ale jeszcze w odmianie 11-osobowej, w której mecze rozgrywano na otwartych boiskach, zaczęli uprawiać internowani tam żołnierze Legionów Polskich. Zasady przejęli prawdopodobnie od pilnujących ich niemieckich strażników. Jak można przeczytać w pamiętnikach osadzonych tam polskich podoficerów i szeregowców, gra w "szczypiorniaka" - jak ją sami nazywali - zajmowała im większą część czasu i umilała obozowe życie.

 

Na arenie międzynarodowej Polskę od 1928 roku reprezentuje Związek Piłki Ręcznej w Polsce (pod tą nazwą od 1956 roku).

 

Największe sukcesy Biało-Czerwonych są związane przede wszystkim z drużyną narodową mężczyzn, która ma w dorobku medale igrzysk i mistrzostw świata.

 

W 1976 roku w Montrealu zespół prowadzony przez Janusza Czerwińskiego i Stanisława Majorka wywalczył olimpijski brąz.

 

- Wtedy to było zupełnie inne życie. Sport był bardzo siermiężny. Nieporównywalny do warunków, jakie dzisiaj do uprawiania naszej dyscypliny ma młodzież. Myśmy sobie wtedy nie wyobrażali, że to tak może wyglądać. Ale ci moi zawodnicy byli bardzo łatwi do prowadzenia. Oni sobie założyli, że muszą osiągnąć sukces. I na ten sukces, w tych trudnych warunkach, pracowali bardzo ciężko. Przede wszystkim inaczej niż teraz wyglądał trening. Było na pewno mniej imprez, turniejów, takich do grania, nie było np. mistrzostw Europy. Praca opierała się na długich zgrupowaniach. W roku przedolimpijskim byliśmy 200 dni ze sobą i oni to wytrzymali - wspominał Majorek.

 

Sześć lat później na najniższym stopniu podium MŚ stanęła drużyna, której selekcjonerem był Zygfryd Kuchta. Na kolejne trofea trzeba było długo czekać. Dopiero Bogdanowi Wencie, udało się zebrać ekipę, która przez wiele lat należała do ścisłej czołówki. Grały w niej takie gwiazdy, jak Karol Bielecki, Marcin Lijewski, Bartosz Jurecki czy bramkarz Sławomir Szmal, którego m.in. uznano za najlepszego piłkarza ręcznego świata w plebiscycie międzynarodowej federacji (IHF) za 2009 rok.

 

Ta ekipa w 2007 roku sięgnęła po srebrny medal czempionatu globu, ulegając w finale gospodarzom turnieju Niemcom 24:29. Dwa lata później w spotkaniu o brąz MŚ Biało-Czerwoni wygrali w Zagrzebiu z Danią 31:23.

 

Ostatni znaczący sukces Polacy odnieśli w 2015 roku, kiedy w Katarze, pod wodzą niemieckiego szkoleniowca Michaela Bieglera, stanęli na najniższym stopniu podium MŚ (wygrana po dogrywce z Hiszpanią 29:28). Jeszcze w 2016 w Rio de Janeiro była szansa na powtórzenie osiągnięcia z 1976 roku, jednak trenowani wówczas przez Tałanta Dujszebajewa Biało-Czerwoni ulegli w meczu o olimpijski brąz Niemcom 25:31 i musieli zadowolić się czwartym miejscem. Po igrzyskach większość czołowych zawodników zrezygnowała z gry w reprezentacji.

 

Drużyna narodowa kobiet nie ma w dorobku miejsc na podium, jednak dwukrotnie sprawiła miłą niespodzianką - otarła się o medal docierając do półfinałów MŚ. Po drodze eliminowała faworytów i dopiero w końcówce turniejów w 2013 i 2015 roku, gdy jej selekcjonerem był Duńczyk Kim Rasmussen, musiała uznać wyższość rywalek.

 

Kilka znakomitych wyników osiągnęły polskie kluby. Największym wydarzeniem był triumf w Lidze Mistrzów Vive Tauron w 2016 roku. W finale kielczanie po dramatycznym meczu uporali się po karnych z węgierskim MVM Veszprem. Wcześniej - w 2013 i 2015 roku - mistrz Polski zajął w tych rozgrywkach trzecie miejsce.

 

Po trofea w kobiecych rozgrywkach sięgnęły piłkarki ręczne z Lublina. W 2001 roku, występując wtedy pod nazwą Montex, zdobyły Puchar EHF (Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej) po zwycięstwie nad chorwacką Podravką Koprivnica, a w tym roku, jako MKS Perła, w finałowym dwumeczu Challenge Cup pokonały hiszpańską Rocasę Gran Canaria.

 

Polskie drużyny wielokrotnie dochodziły wysoko w europejskich rozgrywkach klubowych, m.in. jeszcze przed erą Ligi Mistrzów w finale Pucharu Europy mężczyzn zagrał Śląsk Wrocław w 1978 i dwukrotnie Wybrzeże Gdańsk w 1986 i 1987 roku, ale wtedy rywale okazywali się lepsi.

 

Polska piłka ręczna ma na koncie także sukces organizacyjny. W 2016 roku była gospodarzem turnieju finałowego mistrzostw Europy mężczyzn. Drużyna zajęła co prawda dopiero siódme miejsce, choć miała ogromne szanse na grę w strefie medalowej, ale za to o przygotowaniu imprezy wyrażano się w samych superlatywach.

 

- To naprawdę była klasa światowa i nie mówię tak tylko dlatego, że jestem Polakiem. Wiele osób do mnie podchodziło, z szefem europejskiej federacji Jeanem Brihaultem na czele, i mówiło, że są pod ogromnym wrażeniem. Sami mnie zagadywali, ja się nie napraszałem - opowiadał po mistrzostwach Czerwiński, który był nie tylko wybitnym zawodnikiem, szkoleniowcem i teoretykiem sportu, ale też przez wiele lat pełnił funkcję prezesa ZPRP (1988-1996, później prezes honorowy) i jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci wśród działaczy na arenie międzynarodowej.

 

W piątek przed południem prezydent Andrzej Duda uhonorował 29 osób odznaczeniami państwowymi z okazji 100-lecia piłki ręcznej w Polsce. Najwyższym - Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - wyróżnieni zostali działacz z Ostrowa Wielkopolskiego Piotr Bogdajewicz oraz były trener męskiej reprezentacji Bogdan Zajączkowski.