Wojciech Cygan (prezes Rakowa): Oferta oficjalnie żadna nie wpłynęła. Była rozmowa z prezesem Zagłębia Lubin, który pytał czy taka możliwość istnieje. Natomiast nie było to poparte żadnymi efektami finansowymi. Dlatego te doniesienia medialne o milionie złotych przyjąłem ze zdziwieniem.


Zagłębie i inne kluby Ekstraklasy o Papszunie muszą jak na razie zapomnieć, bo właściciel Rakowa Michał Świerczewski poinformował w mediach społecznościowych, że trener nie jest na sprzedaż. Chyba, że ktoś zdoła zapłacić 30 milionów złotych.


Wojciech Cygan: Ten tweet spowodował, że z trenerem Papszunem musieliśmy się zastanowić jak to teraz przeliczyć na miesięczne wynagrodzenie skoro jest teraz warty 30 milionów.

 

Marek Papszun: Miła postawa pracodawcy, bo nie jest to regułą, że właściciel ucina wszelkie spekulacje, że trener jest nie do wyjęcia.


Papszun nie jest pierwszym szkoleniowcem związanym z Częstochową, o którym mówi się dużo i dobrze. W Rakowie pracowali bowiem w przeszłości dobrze znani polskim kibicom Leszek Ojrzyński, Radosław Mroczkowski czy Jerzy Brzęczek. Nie można również zapomnieć o Jacku Magierze, który przyszedł na świat pod Jasną Górą.


Wojciech Cygan: Jerzy Brzęczek, Jacek Magiera, Radosław Mroczkowski. Wiele osób patrzy teraz też na trenera Papszuna. na rynku trenerskim w Polsce jest to nazwisko rozpoznawalne, głośne i z perspektywami na to, żeby zaistnieć na tym najwyższym poziomie.


Maciej Kędziorek (asysten trenera Papszuna): Trener Papszun jest dobrym przykładem, że nie trzeba mieć wielkiego nazwiska by być dobrym szkoleniowcem. Wielu dobrych chłopaków jest w niższych klasach rozgrywkowych, tylko prezesi boją się im dać szansę.


Marek Papszun: Nie jest tak, że tylko siedzę i czekam na oferty. Mam kontrakt z Rakowem i cel do osiągnięcia.


Papszun jest w tym momencie trzecim najdłużej pracującym w jednym klubie szkoleniowcem klubu ze szczebla centralnego. Mało kto jednak wie, że zanim w kwietniu 2016 roku został trenerem drugoligowego Rakowa, pracę z piłkarzami łączył z posadą nauczyciela historii…


Marek Papszun: Przychodząc do Rakowa już musiałem wybrać, co chcę w życiu robić. Postanowiłem zaryzykować, moje życie się przewróciło. Do tej pory nie byłem zawodowym trenerem tylko łączyłem to z pracą w szkole.


Maciej Kędziorek: Złączyło nas to, że gdy dzwoniłem do trenera, żeby zapytać o zespół rywala, to ta nasza rozmowa trwała kilka godzin. Moja ówczesna narzeczona, a teraz żona była zazdrosna o trenera Papszuna, ze tyle czasu spędzam na rozmowach z nim, ale już się z tym pogodziła.


Andrzej Niewulis: To najlepszy trener z jakim się spotkałem i nie chcę tutaj słodzić. Najwięcej nauczyłem się właśnie przy nim i jedna ważna rzecz przychodzi mi na myśl - prostota. Byłem w klubach, niżej czy wyżej i tam zapominano o detalach, prostych rzeczach. A trener Papszun właśnie od tego zaczyna.


Tak prosta nie jest już taktyka, jaką od wielu lat w swoich drużynach stosuje Papszun. Chodzi o ustawienie z trzema obrońcami, o którym tak dużo mówiło się jeszcze kilka miesięcy temu w kontekście reprezentacji. W Rakowie ten schemat zdaje egzamin – co więcej trzej nominalni defensorzy są nie tylko od bronienia i bardzo często można ich zobaczyć w polu karnym rywala. O obronie Częstochowy nie ma tu więc mowy. Chociaż…


Marek Papszun: Przydałoby się wsparcie Jasnej Góry w niektórych meczach.


Czy boskie moce będą potrzebne w starciu 1/16 finału Pucharu Polski z Lechem Poznań? W tym meczu chyba po raz pierwszy w tym sezonie, Raków nie będzie faworytem. W Częstochowie nic się jednak nie zmienia…


Marek Papszun: My zawsze gramy tak samo - chcemy dominować, grać swoją, kombinacyjną piłkę. Nie zawsze to się udaje, tak jakbyśmy chcieli, ale pracujemy nad tym. Taki mecz to jest okno wystawowe dla moich chłopaków. Mamy pokazać, że możemy powalczyć, a co przyniesie mecz - zobaczymy.

 

W załączonym materiale wideo materiał o Rakowie Częstochowa.