Trener gospodarzy Jarosław Skrobacz przed spotkaniem mówił o tym, że gdyby jego podopieczni byli skuteczniejsi w poprzednich spotkaniach, to mogli nawet zdobyć 7 bramek więcej. Fakt, skuteczność była chyba do tej pory największym mankamentem jastrzębian, i niestety dla nich potwierdziło się to w niedzielny wieczór. Zanim jednak mieli swoje doskonałe okazje do strzelenia gola, to zagrali nie najlepszą pierwszą połowę. Połowę zakończoną prowadzeniem GKS-u Tychy, który wyszedł na prowadzenie tuż przed przerwą. Strzelcem szczęśliwego gola Omar Monterde.

 

Przerwa odmieniła jednak poczynania gospodarzy, którzy już w 55. minucie doprowadzili do remisu. Kamil Szymura wykorzystał dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry i strzałem głową pokonał Konrada Jałochę. Z tych dwóch piłkarzy jeden miał być bohaterem "górniczych" derbów, a na nieszczęście dla strzelca gola, okazał się nim bramkarz tyszan.

 

Jałocha do końca spotkania nie wpuścił już piłki do siatki, broniąc momentami w niewiarygodnych sytuacjach. Raz pomógł mu też słupek, na który sparował uderzenie rezerwowego Adama Żaka. W innych akcjach golkiper musiał jednak ratować skórę swoim kolegom, którzy pozwalali jastrzębianom raz po raz wchodzić w swoje pole karne. Szczęście do ostatniego gwizdka było jednak przy gościach, którzy wyrwali beniaminkowi z gardła dwa punkty.

 

GKS Jastrzębie - GKS Tychy 1:1 (0:1)
Bramki: Szymura (55') - Monterde (45')

 

GKS Jastrzębie: Drazik - Kulawiak, Pacholski, Szymura, Gojny, Skórecki (80' Żak), Spychała, Tront, Jadach (67' Gancarczyk), Ali, Adamek (90' Jaroszek).
GKS Tychy: Jałocha - Grzybek, Biernat, Tanżyna, Abramowicz, Bernhardt (67' Vojtus), Jakub Piątek, Daniel (77' Bogusławski), Monterde (85' Mańka), Adamczyk, Grzeszczyk.