Kasperkiewicz spędził w Widzewie dwa sezony, toteż występ i dodatkowo zdobyta bramka przeciwko lokalnemu rywalowi miała dla niego bardzo duże znaczenie. Ponadto, należy również wziąć pod uwagę okoliczności zapisania się na listę strzelców. W sobotnim spotkaniu ŁKS długo prowadził pod Jasną Górą, ale w samej końcówce sam zainteresowany wykorzystał rzut karny i doprowadził ostatecznie do remisu.

 

Pod wpływem impulsu podbiegł w stronę kibiców gości i ułożył dłonie w literkę "W", mającą oznaczać Widzew Łódź. Prowokacja oczywiście rozwścieczyła sympatyków Łódzkiego Klubu Sportowego, ale również... fanów Rakowa, którzy także nie przepadają za czterokrotnymi mistrzami Polski.

 

Kasperkiewicz zdał sobie sprawę, że ów prowokacyjny gest był zupełnie niepotrzebny i postanowił przeprosić za swoje zachowanie, które niewątpliwie nastąpiło pod wpływem emocji.

 

- W trakcie meczu przydarzył mi się nieodpowiedzialny gest. Pod wpływem emocji pokazałem coś, czego nie powinienem pokazywać na tym stadionie. Przepraszam za to. Wiem, że teraz w najlepszym wypadku będziecie na mnie gwiżdżeć i buczeć. Przyjmuję to z pokorą, ale przynajmniej swoją postawą na boisku chciałem wam teraz sprawić trochę radości - przyznał.

 

Wypowiedź Arkadiusza Kasperkiewicza w załączonym materiale wideo.