Chojniczanka swój ostatni mecz ligowy wygrała 22 września w Krakowie z Garbarnią (2:1). Z kolei ostatnie zwycięstwo w lidze gospodarzy miało miejsce 1 września u siebie w potyczce z Wartą Poznań (1:0). Zespół prowadzony przez Ryszarda Tarasiewicza, jak i podopieczni Maciej Bartoszka bardzo liczyli na przełamanie, bo wygrane z beniaminkami Fortuna 1 Ligi były bardzo dawno.

 

Na początku meczu mocno do pracy wzięli się tyszanie, którzy raz za razem niepokoili dobrze spisującego się bramkarza gości Radosława Janukiewicza. Najbardziej aktywny pod bramką przyjezdnych był Hubert Adamczyk, który w pierwszej połowie miał dwie doskonałe okazje do strzelenia gola. Jednak 20-latek za każdym razem uderzał niecelnie. Z kolei próbę Sebastiana Stebleckiego zablokował obrońca.

 

Drużyna z Chojnic starała się odpowiadać na ataki miejscowych, ale jak już im ta sztuka się udawała, to na posterunku był również doskonale dysponowany tego dnia bramkarz GKS-u Konrad Jałocha. Do przerwy kibice zgromadzeni na stadionie w Tychach nie oglądali goli.

 

W drugiej odsłonie nieco śmielej zaczęli przeprowadzać swoje ataki goście. Zespół trenera Bartoszka, gdy już dochodził do sytuacji bramkowych, to na drodze znowu stawał Jałocha. Najpierw zatrzymał strzał Damiana Piotrowskiego, a następnie uderzenie Tomasza Boczka. Jednak od 60. minuty to GKS zdobywał przewagę. Mimo, że to gospodarze prowadzili grę, nie byli w stanie pokonać Janukiewicza.

 

Ekipa trenera Tarasiewicza mimo wyraźnej dominacji, uderzała głową w mur. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w samej końcówce. W 86. minucie rezerwowy w tym spotkaniu Jacek Podgórski po błędzie dobrze radzącego sobie w piątkowy wieczór Mateusza Grzybka, strzelił zwycięskiego gola dla Chojniczanki. 22-latek silnym strzałem ze "szpica" nie dał szans golkiperowi gospodarzy na udaną interwencję.

 

Chojniczanka po pięciu meczach bez zwycięstwa zdołał się przełamać. Z kolei GKS swoich szans na wyjście z kryzysu musi szukać w kolejnych meczach.

 

GKS Tychy - Chojniczanka Chojnice 0:1 (0:0)

Bramka: Podgórski (85')