Zarówno Arka, jak i Lokomotiw Kubań przegrały w sobotę ostatnie ligowe spotkania. Gdynianie ulegli we własnej hali MKS Dąbrowa Górnicza 76:86, natomiast finalista ostatniej edycji Pucharu Europy, także u siebie, poniósł w Zjednoczonej Lidze VTB porażkę z Kalevem/Cramo Tallinn 80:85.

 

Szkoleniowcem zespołu ze stolicy Estonii jest były trener Czarnych Słupsk Litwin Donaldas Kairys, a najskuteczniejszym zawodnikiem gości był w tym spotkaniu występujący w poprzednim sezonie w TBV Starcie Lublin (wcześniej grał w słupskiej drużynie) Chavaughn Lewis – Amerykanin zdobył 21 punktów i miał siedem asyst.

 

Miniony tydzień generalnie nie był udany dla zawodników rosyjskiej drużyny, która w środę przegrała we własnej hali w pucharowych rozgrywkach z Albą Berlin 75:83. Te dwa niepowodzenia sprawiły, że w poniedziałek pracę stracił 49-letni serbski szkoleniowiec Obradovic, który prowadził Lokomotiw Kubań od listopada 2016 roku.

 

"Samo zwycięstwo Alby z Lokomotiwem nie zdziwiło mnie, bo w Pucharze Europy grają bardzo silne, ale też wyrównane zespoły i każdy może wygrać z każdym. Zaskoczeniem może być natomiast fakt, że niemiecka drużyna zagrała bez swojego lidera Peytona Sivy, który solidnie dał nam się we znaki w meczu w Berlinie" – powiedział trener Arki Przemysław Frasunkiewicz.

 

W inauguracyjnym spotkaniu PE 2 października gdynianie przegrali we własnej hali z Lokomotiwem Kubań 73:80. W zespole gospodarzy najskuteczniejszy był zdobywca 15 punktów amerykański center Robert Usphaw. 14 dołożył rozgrywający Krzysztof Szubarga, a 10 Filip Dylewicz. Ten ostatni z powodu kontuzji ręki nie wystąpił w kolejnych meczach. W zespole gości 17 punktów uzyskał rozgrywający Isaiah Whitehead, a 13 Mateusz Ponitka.

 

"Nie patrzę na to, jak nazywa się nasz rywal. Do każdego meczu podchodzimy tak samo i nasze nastawienie przed spotkaniem z Lokomotiwem nie zmieniło się. Do Rosji jedziemy po zwycięstwo. Nie kalkulujemy i jeśli w pierwszym meczu przez ponad 30 minut nawiązaliśmy wyrównaną walkę, chcemy to w środę powtórzyć. Mieliśmy czas, żeby się odbudować fizycznie i odpocząć także pod względem psychicznym, bo granie meczów co trzy dni jest sporym obciążeniem" – dodał Frasunkiewicz.

 

Po środowym meczu zawodnicy Arki nie wracają do Gdyni tylko lecą do Berlina, skąd autokarem udadzą się do Zielone Góry na kolejną potyczkę w ekstraklasie.

 

"W sobotę zmierzymy się Stelmetem. Jak widać, czeka nas bardzo trudny tydzień, ale takie są uroki występów w pucharach" – podsumował.

 

W pozostałych środowych meczach grupy B Tofas zagra w Bursie z Albą, a Cedevita Zagrzeb podejmie Limoges CSP.