Artur Łukaszewski: Demirezen jest niepokonany, przywozi do Polski pas mistrza Europy. Wygląda na to, że to nie będzie dla Ciebie łatwa walka…

 

Izu Ugonoh: Ten pojedynek pokaże mi gdzie jestem. Na pewno będę musiał wspiąć się na wyżyny swoich możliwości. Mój rywal potrafi wywrzeć presję, dysponuje też mocnym uderzeniem. Posiada pas mistrza Europy i jest niepokonany. Tacy pięściarze zawsze uważają, że dalej będą niepokonani. Zamierzam pokazać dojrzały boks. Na pewno będę miał kilka scenariuszy na ten pojedynek. Któryś z nich wykorzystam, by wygrać ten pojedynek.

 

Do starcia zostały cztery tygodnie. Jak wyglądają Twoje przygotowania?

 

Nigdzie nie wyjeżdżam. Będę trenować w Warszawie. Wchodzę właśnie w kluczową fazę przygotowań, czyli w sparingi. Czeka mnie naprawdę ciężka robota. Ale to jest z drugiej strony najprzyjemniejsza cześć przygotowań. Bo już nie muszę skakać na skakance, bić w worek itd. Jestem podekscytowany. Czas do walki minie błyskawicznie.

 

Co powinno być Twoją mocną stroną w tym pojedynku?

Nie jest to chyba tajemnicą, że będę musiał bardzo dobrze operować lewym prostym. Jest to element, nad którym bardzo dużo pracujemy z trenerem Gmitrukiem. Na pewno ważne będzie poruszanie się w ringu. Bardzo wiele czasu poświęciłem już na doskonalenie i wzmocnienie mojego uderzenia na korpus. Nad tym elementem na pewno dalej będę pracował. Uważam, że w wadze ciężkiej bardzo dużo zawodników potrafi przyjąć mocne ciosy na głowę. Natomiast kiedy to uderzenie jest na korpus, bite z pełnym skrętem, to już dużo ciężej się przed czymś takim obronić.

 

Promotorzy Demizerena mówią, że ta walka nie ma faworyta, że szanse są rozłożone równo – po 50%.

 

(Śmiech) Ta walka ma jednego faworyta. Ja nim jestem.