W pierwszym secie Zverev był poważnym rywalem dla lidera światowego rankingu, jednak w drugiej partii zdołał ugrać tylko jednego gema.

 

- Wygląda na to, że w tym roku pierwszy set jest niezwykle istotny. Jeśli wygrasz, masz przewagę mentalną. Prawdę mówiąc, jakość tego meczu nie była zbyt wysoka, przynajmniej tak to wyglądało z kortu. Jakoś udało mi się zebrać siły, kiedy tego potrzebowałem. Mam też wrażenie, że Sascha nie czuł się jakoś świetnie. Zdecydowanie nie grał dobrze, popełniał sporo błędów - stwierdził zmagający się z przeziębieniem Djoković, który wygrał 33 z ostatnich 35 meczów.

 

Niezależnie od rozstrzygnięć w Londynie, Serb zakończy rok na pierwszym miejscu światowego rankingu. Ta sztuka udała mu się już po raz piąty.

 

Pojedynek Cilica z Isnerem był pierwszym w tegorocznej edycji turnieju trzysetowym meczem singla. W pierwszej, bardzo wyrównanej odsłonie Isner zwyciężył po tie-breaku, jednak w dwóch kolejnych doszło już do przełamań.

 

W piątek Djoković zagra z Cilicem, a Zverev zmierzy się z Isnerem.

 

W środę rywalizowali też debliści z grupy Knowlesa-Nestora, m.in. Łukasz Kubot. Polak w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo przegrali z Francuzami Pierre'em-Huguesem Herbertem i Nicolasem Mahutem 2:6, 4:6. Wcześniej ulegli z kolei Amerykanom Mike'owi Bryanowi i Jackowi Sockowi 3:6, 6:7 (5-7).

 

Polsko-brazylijski duet jest na ostatniej pozycji w tabeli i ma już tylko niewielką szansę na awans do półfinału.

 

Finały w obu konkurencjach zaplanowano na 18 listopada.