Kamil Stoch drugą w karierze Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej PŚ odbierał 25 marca w słoweńskiej Planicy, a już trzy dni później polska kadra miała pierwsze zajęcia przed kolejnym sezonem.

 

"Wszyscy zawodnicy byli w dobrej formie i dlatego woleliśmy kontynuować treningi” - dodał szkoleniowiec.

 

Zdaniem jednego z jego podopiecznych Stefana Huli okres przygotowawczy minął bez większych problemów.

 

„Rozpoczyna się ta karuzela. Myślę, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, że spokojnie rozpocznie się ten sezon” - powiedział pochodzący ze Szczyrku zawodnik podczas piątkowej konferencji prasowej.

 

Jego kolega z reprezentacji Maciej Kot uważa, że podczas pierwszych zawodów najważniejszym jest bezpieczeństwo. "Skakać tak, aby nie zrobić sobie krzywdy" - podkreślił.

 

„Cel zawsze jest taki sam na każdy konkurs: dwa dobre skoki. Moja dyspozycja zostanie zweryfikowana na skoczni" - dodał Dawid Kubacki.

 

W piątek na skoczni w Wiśle-Malince o godz. 18 odbędą się kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. W sobotę na tym obiekcie zostanie rozegrany konkurs drużynowy.

 

Jak zwrócił uwagę prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner, tegoroczne zawody PŚ w Wiśle są historycznymi, bowiem rozgrywanymi już 17 i 18 listopada. Tak wcześnie nie odbywały się zawody tej rangi na śniegu. Co prawda w 2017 r. na skoczni w Wiśle-Malince również w listopadzie były zawody PŚ, ale 18 i 19 listopada.

 

W piątek na skoczni im. Adama Małysza podpisano umowę o przedłużeniu współpracy pomiędzy Grupą Lotos SA i PZN.