W ostatnim swoim meczu w Lidze Narodów biało-czerwoni zremisowali we wtorek w Guimaraes z Portugalią 1:1. Były kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z nie ukrywał, że nie było to wielkie spotkanie w wykonaniu zespołu Jerzego Brzęczka, ale może dać pewne nadzieje.

 

- Jestem przekonany, że gdyby Portugalia musiała wygrać, to by zagrała inaczej. Ale nie wnikajmy w szczegóły, bo jak to się mówi: jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Zremisowaliśmy na boisku aktualnego mistrza Europy, co na pewno jest dobrym wynikiem i to było najcenniejsze w tym meczu. To może być punkt odbicia dla naszej drużyny, która powinna uwierzyć, że stać ją na lepsza grę i lepsze wyniki. Takie spotkanie było potrzebne po tych ostatnich porażkach. Zgodzę się, że małe światełko w tunelu się pojawiło - dodał.

 

W ocenie samej gry "Biało-Czerwonych" Prusik był bardziej surowy i przyznał, że nadal jest w niej bardzo dużo mankamentów.

 

- Trener Brzęczek sam już chyba zauważył, że ma ograniczony materiał i nie może grać, tak jak by chciał, ale musi, jak może grać. Nie będziemy drużyną, która będzie grała ofensywnie i efektownie. Musimy się skupić na defensywie i grze z kontry. Czyli musimy wrócić do tego, co graliśmy wcześniej. Na dzisiaj mamy taki materiał piłkarski, jaki mamy i tego nie zmienimy. Trzeba dopasować taktykę, do tego, co mamy i grać to, co nam najlepiej wychodzi, czyli uważna gra w defensywie i kontrataki - zaznaczył.

 

Według byłego piłkarza Śląska Wrocław jesienne mecze w Lidze Narodów oraz sparingi nie dały rozwiązania największych problemów zespołu Brzęczka, a jedynie je uwypukliły.

 

- Nadal musimy szukać lewego obrońcy, bo Bartosz Bereszyński chyba jednak lepiej pasuje na prawą stronę. Poza tym dalej nie wiemy, kto poza Kamilem Glikiem w środku obrony. Paradoksalnie najlepsze wrażenie zrobił chyba Thiago Cionek, który na początku w ogóle nie był brany pod uwagę. Kolejne pytanie – co z Piotrem Zielińskim i Grzegorzem Krychowiakiem. To są zawodnicy o dużym potencjale, ale w reprezentacji tego nie pokazują. Jak widać, Brzęczek ma nad czym myśleć i problemów mu nie ubyło - przeanalizował Prusik.

 

Przed spotkaniem z Portugalią pojawiały się informacje, że może to być pojedynek, który zadecyduje o przyszłości Brzęczka. Po spotkaniu prezes PZPN Zbigniew Boniek uciął spekulacje i zapowiedział, że żadnej zmiany na ławce trenerskiej nie będzie.

 

- I bardzo dobrze, bo to byłoby bez sensu. Co prawda te spotkania nie były udane, inaczej to sobie wyobrażaliśmy, ale chyba wszyscy mówili, że najważniejsze są eliminacje do mistrzostw Europy. Jeżeli Brzęczek zaczął pracę, to pozwólmy mu ją kontynuować. Nie jestem pewien, czy zmiana trenera teraz coś by zmieniła - skomentował Prusik.

 

Dzięki wtorkowemu remisowi Polska w eliminacjach mistrzostw Europy będzie losowana z pierwszego, najsilniejszego koszyka. Losowanie odbędzie się 2 grudnia w Dublinie.

 

- Możemy trafić do grupy „śmierci” z Niemcami, ale to byłby wyjątkowy pech. Nie mamy dzisiaj wielu powodów do zadowolenia, jeżeli chodzi o grę naszej reprezentacji, ale myślę, że damy sobie radę w eliminacjach i awansujemy na mistrzostwa. Zwłaszcza, że kwalifikują się po dwie pierwsze drużyny z każdej grupy i dodatkowo są jeszcze baraże. Trzeba jednak myśleć, co dalej, bo każdy chyba widzi, że są potrzebne nowe twarze w reprezentacji - podsumował Prusik.